Kuchnia ze wspomnień

Ewa Siuda-Szymanowska

Obraz kuchni, który tworzy w swojej książce „Mamuszka” Olia Hercules, wynika nie tylko z kulinarnego bogactwa barw i smaków Ukrainy, ale także z kulturowej różnorodności, która towarzyszyła Olii od wczesnego dzieciństwa (babcia ze strony taty pochodziła z Syberii, mama miała korzenie żydowskie i mołdawskie, tata pochodził z Uzbekistanu, a część krewnych z Armenii i Osetii).

Autorka próbuje mierzyć się ze stereotypowym (często dość ponurym) obrazem Ukrainy i Ukraińców, pokazuje kraj widziany oczami mamuszki. Co ciekawe, takie słowo nie istnieje. Tytuł książki jest kompilacją skojarzeń autorki – wskazujących jednocześnie na silną kobietę, gospodynię, pasję do gotowania, miłość rodzinną – a sam wyraz został wywiedziony z… „Rodziny Addamsów”.

To, co w tej książce zachwyca, to niebiesko-złota okładka z ludowymi motywami, naturalne zdjęcia, stylizacje z emaliowanymi naczyniami, starym drewnem, kwiecistymi serwetami, wnętrzami babcinej kuchni. Rodzinne opowieści, wspomnienia dzieciństwa związanego z życiem zgodnym z cyklem natury, beztroskim bieganiem po polach, niezliczonymi przygodami, leczeniem rosołem i miłością. I choć mamy tu do czynienia trochę z osobistą mitologizacją i w dużej mierze ze stylizacją, wydają się one naturalnymi mechanizmami towarzyszącymi powrotowi do „kraju lat dziecinnych”. Podobnie z kuchnią – w „Mamuszce” sąsiadują ze sobą oryginalne, tradycyjne przepisy, receptury inspirowane, modyfikowane, odtwarzane na podstawie zapamiętanych smaków czy zaczerpnięte z książek kucharskich wydanych w ZSRR. Przepisy zebrane przez autorkę rozciągają się do kategorii wschodnioeuropejskich (co sugeruje również podtytuł: „Od Lwowa do Baku”), łącząc wpływy rosyjskie, mołdawskie, niemieckie czy tureckie. Książka Olii Hercules – choć kulinarna i z dość standardowym podziałem tematycznym – staje się bliska, bo wyraża po części uniwersalne tęsknoty.

Wśród wypieków i deserów Olia Hercules zamieściła przepis na „gniazdo os”. Nazwę tych odrywanych drożdżówek z orzechami autorka nazywa „pociągająco niebezpieczną”. Są puszyste, rumiane, nierównomierne ułożenie ich w blasze nadaje im ciekawą formę. Trudno się oderwać od odrywania kolejnych!

 

Gniazdo os

Składniki:
50 g miękkiego masła (plus nieco do posmarowania)

2 łyżki miałkiego cukru
szczypta miałkiej soli morskiej
łyżeczka esencji waniliowej
15 g świeżych drożdży
2 żółtka
250 ml ciepłego mleka
500 g mąki (plus nieco do poprószenia)
100 g cukru granulowanego (dałam trzcinowy)
50 g orzechów pekan, pokruszonych (dałam włoskie)

1. Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni i smarujemy masłem okrągłą formę do pieczenia o średnicy 24 cm.

2. W misce rozcieramy widelcem cukier z solą, esencją waniliową i drożdżami. Dodajemy żółtka i ucieramy do uzyskania konsystencji pasty.

3. Dodajemy mleko, przesiewamy do miski mąkę i wyrabiamy luźne ciasto. Oprószamy stolnicę obficie mąką i krótko zagniatamy ciasto. Wałkujemy je jak najcieniej.

4. Smarujemy ciasto miękkim masłem. Posypujemy równo granulowanym (lub brązowym) cukrem, a następnie pokruszonymi orzechami.

5. Rolujemy ciasto, formując długi wałek. Kroimy na 15-20 kawałków. Nie szkodzi, jeśli niektóre będą mniejsze od pozostałych – to tylko doda uroku.

6. Układamy nierówno w nasmarowanej formie. Pieczemy ok. 30-40 min, nie otwierając piekarnika w trakcie pieczenia. Gotowe drożdżówki powinny być pulchne i złociste.

„Mamuszka. Od Lwowa do Baku. Ponad 100 przepisów”
Olia Hercules 
Wydawnictwo Buchmann