Zapewne słyszeliście historie typu: „Rzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady”. A gdyby tak wszystkiego nie rzucać, a Bieszczady, choć to nasze ulubione góry, zamienić na tajską wyspę? Brzmiało to dla nas trochę jak Polish dream – pisze Mariusz Zielonka z Our Little Adventures
Zobacz więcej →
Lodowiec zostawił nam tutaj mnóstwo prezentów. Jezior, strumyków, moren, jarów. Tutejsze lasy? Głusza i dzicz. Wędrowałem ścieżkami przez 15 kilometrów i nie spotykałem ani jednego człowieka. Wszędzie jednak natrafiałem na mnóstwo tropów i śladów zwierząt. Zwierząt, o których wciąż tak wiele wiedziałem. Poza jednym – jak je tropić.
Zobacz więcej →
Kazik piszczy z zachwytu, tyrolki są długie, obsługa przemiła. Wszystko się zgadza, poza jednym: do Kielc przyjechaliśmy przede wszystkim na via ferratę. A tę najłatwiej byłoby przegapić.
Zobacz więcej →
Żyje z rodziną w rozkroku między Kazachstanem a Polską, a czwórkę dzieci zabiera regularnie na biwaki przy minus dwudziestu stopniach. Konrad Nycz - tata, miłośnik survivalu i mózg marki „idę w LAS”. Na projektowane przez niego ubrania z wełny, lnu i puchu jaka outdoorowi pasjonaci czekają miesiącami.
Zobacz więcej →
Dzieci nie idą do klubu, żeby zostać zawodowymi piłkarzami. Wynik w młodzieżowej piłce jest sprawą drugorzędną – mówi Tom Kmiecik, trener piłkarski. I dodaje: – Regularne trenowanie piłki może być czymś, co robisz przez całe życie, a co nie doprowadzi ani ciebie, ani większości grających do zawodowstwa. Nie warto rezygnować.
To miał być tekst o górach. I będzie, choć nie tylko o nich. Im dłużej o nim myślę, nabieram przekonania, że góry to tylko pretekst. Pretekst do podróży przez własne strachy, niedoskonałości i wady. Podróż ojca z synem.
Chronimy nasze dzieci przed najmniejszym siniakiem, śledzimy każdy krok – czy przypadkiem nie odbieramy im w ten sposób tego, co bezcenne: szansy na poczucie własnej sprawczości i poczucia dumy, że poradziły sobie same? – zastanawia się Michał Górecki.
Szlakiem Wiewiórek przez Wilczy Parów na Borsuczą Głowę. Filip Springer sprawdza, skąd wzięły się fantastyczne nazwy w lasach wokół Trójmiasta. I jaki związek ma z tym wszystkim kapitan towarzystwa żeglugi parowej na Dunaju.