Cabin Porn

Redakcja

Autorzy książki „Cabin Porn” przez kilka lat gromadzili setki opowieści i zdjęcia ponad 12 tysięcy chatek, własnoręcznie wzniesionych przez ludzi. Teraz prezentują część z nich na łamach tego wydania, tworząc niezły album inspiracji dla tych, którzy planują powrót do natury. O ucieczce od cywilizacji i fenomenie prowizorycznych chatek opowiada nam Mariusz Czepczyński – reprezentant polskiej edycji „Cabin Porn”, której Fathers dzielnie patronuje.

Chata w środku lasu przywołuje nam na myśl samotnię. Tymczasem w pierwszym rozdziale „Cabin Porn” pojawia się rozdział o budowaniu społeczności. Kim wobec tego jest współczesny twórca takiego drewnianego schronu?

„Cabin Porn” to – być może wbrew pozorom – nie jest książka o chatach. To publikacja o ludziach, którzy je tworzyli i tak naprawdę, jej autorzy skupiają się na procesie powstawania tych mniej lub bardziej oryginalnych chat. I to ich budowniczowie i mieszkańcy są głównymi bohaterami. Ta książka to opowieść o marzeniach i ich, często niełatwych, długotrwałych, wymagających realizacjach. A budowa domu to niemal za każdym razem proces społeczny, wymagający zaangażowania rodziny, przyjaciół, znajomych. Ludzie z „Cabin Porn” to nie typowi samotnicy i odludki, to członkowie swoich – mniejszych lub większych – społeczności. To mieszkańcy miast, którzy szukają wytchnienia i odpoczynku od nadurbanizowanej współczesności. To często rodziny i grupy przyjaciół, którzy chcą mieć czas dla siebie. I dla otaczającej, wspaniałej, potężnej natury.

Hasło „cabin” jest już trochę synonimem stylu życia opartego na powrocie do natury. To próba ucieczki przed męczącą cywilizacją czy raczej szukanie alternatywy?

Cabin czy prosta chata rzeczywiście często oznacza ucieczkę od cywilizacji i izolację od społeczeństwa. Nie możemy jednak zapomnieć, że całkowity powrót do natury nie jest możliwy – gdy raz spróbujemy cywilizacji, będziemy zawsze jej częścią, nawet uciekając na przysłowiowy koniec świata i żywiąc się korzonkami. Każda z przedstawionych w książce opowieści przedstawia wybory i preferencje poszczególnych ludzi, ale nie są to pełne ucieczki od cywilizacji. Gdyby tak było, czy prawdziwi uciekinierzy udostępnialiby swoje historie, zdjęcia i emocje milionom użytkowników internetu i czytelnikom książek? To nie uciekinierzy – wielu z nich zresztą, w tym Zach Klein – cały czas pozostaje członkami globalnej, zurbanizowanej społeczności. Cabin to realizacja marzenia, odszukiwanie siebie i radość z odnajdywania balansu między cywilizacją i naturą.

Jeśli już o internecie mowa – „cabin porn” to termin ukuty w nawiązaniu do słynnego już „food porn”, który króluje chociażby na Instagramie. Czy nie jest trochę tak, że piękne zdjęcia leśnych chat wzbudzają pożądanie i zachęcają do posiadania swojej chaty głównie po to, by chwalić się nią przed innymi?

To bardzo trafne spostrzeżenie. Te budzące pożądanie obrazy są nierozłączną częścią projektu Cabin Porn. Zdjęcia chat, drzew, skał, strumieni, lasów oraz ludzi w codziennych sytuacjach mają nęcić, kusić i zachęcać – i chyba dość sprawnie to robią – innych do marzenia, a może nawet ich realizacji. Być może także część z nich ma wzbudzać zazdrość, ale może to być równie dobrze chęć dzielenia się z innymi dobrymi, przyjemnymi odczuciami i widokami. Nie każde zdjęcie sałatki warzywnej na Instagramie ma na celu chwalenie się posiłkiem.

Książka Zacha Kleina jest przewrotna – spodziewaliśmy się raczej albumu, czegoś w stylu przedrukowanych zdjęć z internetu. Tymczasem mamy tu historie konkretnych ludzi. Jak wyglądały przygotowania do stworzenia tej książki?

Powstawanie „Cabin Porn” jest ciekawym procesem relacji zwrotnych między realnymi działaniami w realnym świecie oraz internetowych projektów wirtualnych. Zach Klein, szukając działki pod budowę swojej chaty, założył stronę internetową, dzieląc się swoimi doświadczeniami. Strona zyskiwała dużą popularność, tysiące budowniczych chat z całego świata nadsyłało swoje opowieści ze zdjęcia. W pewnym momencie jednak Zach uznał, że warto byłoby wyjść poza świat wirtualny i wydać realną, papierową książkę, zbudowaną wokół wybranych 10 chat i opowieści o ich powstawaniu. Książka jest niejako efektem funkcjonowania strony internetowej, jest także silnie związana z mediami społecznościowymi, a hashtag #cabinporn na Instagramie, z jednej strony popularyzuje książkę, z drugiej – wraz z jej wydaniem – staje się coraz to bardziej popularny.

Bohaterowie „Cabin Porn” zaadaptowali na mieszkania silosy na zboże i wagony kolejowe albo zamieszkali w tipi – to na pierwszy rzut oka nie brzmi jak hygge. Co sprawia, że te prowizoryczne budynki są synonimem domu?

Być może niektóre z tych domków nie wyglądają na zbyt trwałe, choć raczej nie są prowizoryczne. Ale z pewnością są, przynajmniej dla swoich budowniczych, spokojną przystania, cichym zakątkiem. Te niewielkie w większości chaty są przytulne i na swój sposób wygodne. Dom tworzą mieszkańcy, ich relacje i emocje, którą czasami mogą być trwalsze w małej chacie z bali niż w rezydencji na przedmieściach.

W Polsce wiele osób przenosi się latem na działki – te sezonowe schrony wpisują się w formułę Cabin Porn? Na ile to zjawisko jest w naszym kraju widoczne?

Mamy w Polsce cztery rodzaje domków, które mogą pełnić – i coraz częściej pełnią – podobną funkcję jak te, opisane w Cabin Porn. Z jednej strony jest to potencjał ogródków działkowych, które coraz częściej przestają służyć do produkcji warzyw i owoców na własne potrzeby, a stają się miejscem odpoczynku i wytchnienia. Innym przykładem są popularne w wielu regionach turystycznych domki letniskowe, stawiane na skaju lasu, zboczu góry czy nad jeziorem. Nowi, młodzi użytkownicy remontują je, nadając często charakteru podobnego do tych cabins, opisanych w książce. Trzecią kategorię stanowią, kupione lub odziedziczone, dawne wiejskie chaty. Ale mamy także nowobudowane, nowoczesne domy letniskowe, często na większych działkach, które powoli pojawiają się z naszym krajobrazie. Zjawisko opisywane w „Cabin Porn” istnieje od dawna, także w Polsce, choć przybierało ono różne formy. Wydaje się, że wielu z nas, być może także w pewien sposób zainspirowanych książką, podejmie próbę realizacji własnych marzeń o domku w lecie lub wśród pól.

KONKURS
Lubimy termin „cabin porn”, ale chętnie poznamy wasze polskie propozycje tytułu. Swoje pomysły wpisujcie w komentarzach pod postem na Facebooku. Na wasze propozycje czekamy do końca środy (12 lipca). Spośród nich wybierzemy trzy najciekawsze, a ich autorzy otrzymają egzemplarz „Cabin Porn”. Powodzenia!

„Cabin Porn. Podróż przez marzenia, lasy i chaty na krańcach świata”
Wydawnictwo Smak Słowa

Tekst: Zach Klein, Steven Leckart, Noah Kalina
Przekład: Ewa Wojtych