Nie strzęp strun

Filip Kalinowski

Ngoni lub – jak podają niektóre źródła – n’goni to instrument strunowy szarpany tradycyjny dla ludów Afryki Zachodniej, a szczególnie Mali. Składający się z pudła rezonansowego zrobionego z drewna obciągniętego skórą lub tykwy i – w zależności od jego przeznaczenia – z 4 do 12 strun, przypomina lutnię, a wg niektórych badaczy jest pierwowzorem banjo. Od wieków grioci śpiewali przy jego wtórze tradycyjne pieśni, myśliwi opowiadali sobie przy jego akompaniamencie historie, a młodzi mężczyźni w jego dźwiękach znajdowali energię niezbędną im do przejścia rytuałów czekających ich podczas plemiennych ceremonii.

Bassekou Kouyatā jest jednym z największych, żyjących mistrzów gry na ngoni. Jego pradziad grał na owej afrykańskiej lutni, jego dziad również i podobnie jego ojciec; grali też na niej jego bracia. Jego syn także już zaczął występować publicznie. Sam Bassekou w wieku 12 lat akompaniował matce – śpiewaczce religijnej – na jej trasie po Republice Południowej Afryki i od tamtej pory właściwie nie schodzi ze sceny. Nie bez kozery przecież jego zespół nosi nazwę Ngoni Ba, gdzie Ba w lokalnym języku bambara oznacza wielkość, potęgę. I nie bez powodu – ten zespół jest jedną z najciekawszych grup wykonujących „pustynnego bluesa”, jak Zachód mianował muzykę rejonów Sahary.

Zachód i blues – czy ostatnimi czasy wręcz rock – są ważnymi tropami jeśli chodzi o artystyczny rozwój Bassekou i jego załogi, w skład której wchodzi między innymi jego żona Amy Sacko i syn Moustafa Kouyatā. Odnosząc międzynarodowy sukces malijski wirtuoz coraz bardziej nasiąkał dźwiękami, obrazami i wrażeniami wyniesionymi z dalekich podróży i eklektycznych festiwali muzycznych na które go zapraszano. I tak na swojej czwartej płycie postanowił wydobyć z ngoni dźwięk jeszcze potężniejszy i bardziej przeszywający niż wcześniej. Dźwięk zelektryfikowany i przepuszczony przez dobrze znany gitarzystom efekt podłogowy wah-wah.

Tak zwana „kaczka” jest filtrem pozwalającym z elektrycznych instrumentów strunowych wydobyć charakterystyczny efekt „mówienia”, co dla wywodzącego się z wiekowych tradycji griotów Bassekou Kouyatā zdaje się być idealnym uzupełnieniem jego gry. Podobnie jak od setek lat przemierzający Afrykę Zachodnią tradycyjni pieśniarze, tak współczesny mieszkaniec Bamako dostrzega w słowie najważniejszą funkcję muzyki. Pieśni Ngoni Ba mają więc swoje polityczne czy społeczne przesłanie – strzegą tradycji, spajają wspólnotę oraz piętnują chciwość i bezduszność polityków. A, że ich akompaniament coraz mocniej łączy się z zachodnią tradycją muzyczną, w niczym nie zmienia jego wyrazu, podkręca go wręcz jeszcze i stymuluje. To przecież Bassekou właśnie wstał kiedyś podczas koncertu z Rail Bandem i – ku oburzeniu starszyzny i uciesze młodych – wykonał pierwsze w historii stojące solo na ngoni.

Bassekou Kouyatā & Ngoni Ba
Ba Power
Wytwórnia Glitterbeat