Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy

Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy - Fathers.pl
Partnerem tekstu jest Egmont Polska

Słuchaj w formie podcastu

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Nowoczesne powieści graficzne są doskonałym narzędziem do komunikacji z własnym dzieckiem. Przy okazji ich lektury ojcowie mogą też budować kompetencje, których nikt im wcześniej nie dał

Raz w miesiącu, dziś wiem, że było to zawsze po wypłacie, ojciec zabierał nas do księgarni mieszczącej się w skrzydle budynku nieistniejącego już dziś poznańskiego Kina Bałtyk. Dosyć często, aby wejść do środka, musieliśmy odstać swoje w kolejce. Nie było to uciążliwe, przynajmniej dla mnie. Nawet to lubiłem – mogłem sobie w spokoju pooglądać wystawione na witrynie okładki i ułożyć plan działania, zanim znajdę się w środku. Pierwszy punkt planu za każdym razem był taki sam – półka z komiksami. A na niej zeszyty z Kajkiem i Kokoszem.

Nie miałem wtedy pojęcia, a raczej nie zwracałem specjalnie uwagi na fakt, że ich autorem był Janusz Christa. Liczyli się tylko bohaterowie – nawet nie ci główni, pewnie bardziej ci z drugiego planu, którzy dodawali tym opowieściom smaku.

Dla dzisiejszych ojców, tych dorastających w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, komiksy z Kajkiem i Kokoszem były bez wątpienia zauważalnym elementem dziecięcego świata.

Dla jednych ważniejszym, dla innych mniej. Ale jeśli nie wychowaliśmy się „na nich”, to bez wątpienia działo się to „przy nich”.

Nasz aparat pojęciowy, rozumienie sprawiedliwości oraz mechanizmy radzenia sobie z przeciwnościami losu siłą rzeczy były modelowane przez archetypy tych bohaterów – operujących w świecie o relatywnie prostej, binarnej strukturze moralnej. Świat grodu Mirmiłowa funkcjonował przecież według wyraźnych i jednoznacznych dychotomii: obowiązywał w nim jasny podział na dobro i zło, swoich i obcych, czy cywilizację i dzicz. Młodzi chłopcy czytający te historie pod kołdrą z latarką w ręku, nie musieli się specjalnie zastanawiać, kto ma rację. Zagrożenie uosabiali najczęściej Hegemon i jego Zbójcerze, będący komediową, acz czytelną metaforą wrogiej siły militarnej lub opresyjnego systemu.

Główni bohaterowie operowali zaś na sprawdzonych schematach. Kajko to zracjonalizowana inkarnacja archetypu Wojownika połączonego z Mędrcem. Uosabiał triumf intelektu i sprytu nad brutalną siłą, reprezentując absolutną lojalność i gotowość do samopoświęcenia. Kokosz stanowił doskonałą reprezentację archetypu Błazna połączonego z Dzieckiem, napędzanego pierwotnymi instynktami i demaskującego swoje tchórzostwo w sytuacjach zagrożenia. Taki układ sił tworzył zamknięty, bezpieczny i przewidywalny świat, w którym zło zawsze ponosiło spektakularną porażkę.

Ojcowie wychowani na tych precyzyjnie skonstruowanych schematach przyswajali wzorzec kulturowy, w którym ostatecznym sprawdzian

Od tamtego czasu struktura współczesności nieco się skomplikowała i postawiła przed nami całkiem nowe wyzwania. W pierwszym odruchu, widząc wznowienia kultowych zeszytów Christy i ich kontynuacje autorstwa innych autorów, sięgamy po nie powodowani sentymentem do dawnych wojów. Czasem przy tym zapominamy, że współczesne pokolenie dorasta w radykalnie odmiennym, wysoce stechnicyzowanym i niestabilnym środowisku informacyjnym. I że dychotomiczny silnik tamtych opowieści może się tu czasem zacierać. Co rzecz jasna wcale nie odbiera im wartości.

Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy
Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy

Nasze dzieci nie boją się już komicznie niezdarnego Hegemona chowającego się za palisadą. Mają i będą miały do czynienia z nowymi zagrożeniami, do których zaliczyć można globalny kryzys klimatyczny, permanentne przebodźcowanie cyfrowe, a także bezprecedensowe wyzwania związane ze zdrowiem psychicznym, alienacją oraz trudnościami w regulacji emocjonalnej. Jak w takiej sytuacji znaleźć komiksowe opowieści, które zaadresują te wyzwania i będą czymś więcej niż tylko zbiorem ładnych obrazków i gładkich opowiastek?

Współczesny komiks dziecięcy bezpowrotnie przestał pełnić wyłącznie funkcję eskapistycznej rozrywki.

Odkąd komiksowy rynek przeżywa renesans, twórcy zaczęli stawiać na opowiadanie o najbardziej palących sprawach społecznych i psychologicznych w sposób kognitywnie przystępny i angażujący emocjonalnie. Przegląd współczesnych propozycji ujawnia drastyczne i systematyczne przesunięcie punktu ciężkości w konstrukcji bohatera.

Kogo więc dzisiaj na kartach powieści graficznych odnajdują nasze dzieci? Współczesny protagonista operujący w obrębie polskiej literatury obrazkowej nie jest już wyłącznie wojownikiem z mieczem, zaabsorbowanym obroną terytorialnego status quo. Nowy bohater to często postać krucha, pełna dręczących ją wątpliwości, stawiająca czoła wyzwaniom o charakterze wewnętrznym i emocjonalnym.

Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy
Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy

Emblematycznym przykładem na gruncie edukacji ekologicznej może tu być Ryjówka przeznaczenia autorstwa Tomasza Samojlika. Autor, zrywając z tradycją humanoidalnego, potężnego herosa, oddaje głos małym, z pozoru całkowicie bezbronnym istotom. To na ich barkach spoczywa uratowanie leśnej doliny przed „Czarnym Nieprzyjacielem” – będącym czytelną alegorią destrukcyjnej ingerencji w środowisko. Przeniesienie akcentu sprawczości na najmniejsze stworzenia pokazuje dzisiejszym dzieciom, że bycie bohaterem nie wymaga tężyzny fizycznej Kokosza, lecz kooperacji i determinacji. W ten sam sposób budowany jest komiks Niesamowity Szerlok Worms: W sieci kłamstw autorstwa Łukasza Auguścika, który stawia na stymulację myślenia dedukcyjnego i walkę z dezinformacją.

Drugi fundamentalny nurt operuje na płaszczyźnie pogłębiania inteligencji emocjonalnej i oswajania lęków związanych z dojrzewaniem. Tutaj świetnym przykładem może być bestsellerowa seria Bereniki Kołomyckiej– Malutki Lisek i Wielki Dzik. Zamiast serwować gagi oparte na okładaniu się maczugami, autorka wrzuca nas w świat, w którym potężny, dorosły Dzik i maleńki Lisek wspólnie odkrywają trudne zakamarki własnej psychiki. Uczą się, czym jest smutek po stracie, jak radzić sobie z naruszaniem własnych granic i dlaczego czasem po prostu trzeba usiąść pod jabłonią, żeby popłakać.

W tym samym nurcie działają inni znakomici twórcy. Izabela Dudzik w komiksie Dorosłość porusza bezpośrednio problematykę dorastania i związanego z nim ciężaru, a January Misiak w albumie Wszystko będzie dobrze koncentruje się na budowaniu poczucia bezpieczeństwa psychologicznego w sytuacji rozpadu dotychczasowego świata dziecka, czyli rozwodu rodziców.

Bohaterowie tych opowieści doświadczają smutku, odczuwają strach i wyrażają niepewności – mają do tego wszystkiego prawo.

Ich ostateczny sukces nie polega na spektakularnym pokonaniu wroga, lecz na zintegrowaniu własnych, trudnych emocji i odnalezieniu oparcia w prawdziwych relacjach.

To wszystko brzmi wspaniale w teorii, ale dla ojców z pokolenia wychowanego na przygodach wojów z Mirmiłowa – bywa potężnym wyzwaniem. To, że komiksowi bohaterowie przestali prężyć muskuły i stawiają dziś na empatię oraz emocje, idealnie zbiega się z tym, przez co przechodzimy sami. Przecież to, co dzisiaj znaczy być ojcem, również wywróciło się do góry nogami. Wszak współczesne ojcostwo nie polega na zastępowaniu matki, lecz na budowaniu własnej, absolutnie unikalnej i świadomej relacji z dzieckiem, opartej na czynnym zaangażowaniu i głębokiej empatii.

Wchodzimy w swoją rolę, zmagając się z przewlekłym konfliktem pomiędzy ciągle wysokimi oczekiwaniami zawodowymi a rosnącymi obowiązkami związanymi z życiem rodzinnym. Niemałym obciążeniem z przeszłości jest tu też bez wątpienia dotkliwy brak pozytywnych, uwewnętrznionych wzorców zaangażowanego emocjonalnie ojcostwa wyniesionych z własnego dzieciństwa. Mężczyznom ciągle trudno jest werbalizować emocje, a to jest barierą w otwartym i bezwarunkowym kontakcie z dziećmi.

Batman w epoce Instastories albo czy Superman odnalazłby się w Łomży?  – posłuchaj rozmowy Filipa Springera z Tomaszem Kołodziejczakiem w   Fathers Podcast

Tymczasem zaangażowany ojciec jest kluczowym filarem w architekturze zdrowego rozwoju kognitywnego i społecznego dziecka. Badania behawioralne pokazują, że to właśnie ojcowie, częściej niż matki, w naturalny sposób zachęcają swoje dzieci do otwartej eksploracji środowiska i nieustannego testowania granic bezpieczeństwa. Ta dynamiczna forma zabawy inicjowanej z ojcem stymuluje rozwój kluczowych rejonów kory przedczołowej odpowiadających za tzw. funkcje wykonawcze mózgu. W konsekwencji dzieci, które mogły liczyć na aktywne wsparcie zaangażowanego ojca, mogą osiągać lepsze wyniki w edukacji i charakteryzują się optymalnym funkcjonowaniem w strukturach społecznych.

Pytanie tylko: jak stworzyć bezpieczną przestrzeń do takiej stymulującej relacji, jeśli sami czujemy, że nie umiemy mówić o uczuciach? Jak z ojca-patriarchy zmienić się w emocjonalnego przewodnika?

Tu w wielkim stylu na scenę powraca komiks jako swoiste antidotum na nasze komunikacyjne deficyty. Na początku musimy jednak zapomnieć o stereotypie, że opowiastki z dymkami to literatura niższego rzędu – to przekonanie odrzuciły już współczesne badania empiryczne, neurobiologia, analiza procesów poznawczych i krytyka.

Lektura komiksu jest jednym z najbardziej stymulujących procesów dla rozwijającego się układu nerwowego.

Współczesna nauka podkreśla, że ludzki mózg dysponuje wrodzonymi ośrodkami odpowiedzialnymi za naukę mowy ze słyszenia, lecz absolutnie nie posiada jednego, wyspecjalizowanego biologicznie ośrodka odpowiedzialnego wyłącznie za proces dekodowania tekstu czytanego. Nauka czytania i obcowania ze znakiem graficznym wymusza na mózgu angażowanie i integrację wielu różnych obszarów kognitywnych jednocześnie, co bezprecedensowo sprzyja powstawaniu gęstej sieci nowych połączeń neuronalnych.

W dobie hiperkonsumpcji treści cyfrowych i ekranów, przy których mózg często „ucieka na wagary”, czytanie papierowego komiksu zmusza ten organ do permanentnej pracy. Wymaga precyzyjnego śledzenia wzrokiem układu paneli, łączenia tekstu w dymkach z ekspresją rysunku, a przede wszystkim uruchamia mechanizm tzw. domknięcia (closure). Mózg czytelnika musi samodzielnie, z wykorzystaniem wyobraźni, dopowiedzieć sobie akcję odbywającą się fizycznie w pustych przestrzeniach pomiędzy kadrami. Z tego powodu najwybitniejsi specjaliści rekomendują inicjowanie procesu wspólnego czytania zaledwie po dziesięciu do dwudziestu minut na dobę już u najmłodszych dzieci.

A co my, ojcowie, mamy z tego wspólnego pochylania się nad kartką? Wielokodowa narracja wizualna okazuje się dla nas perfekcyjną ściągą. Kiedy siadamy u boku swoich dzieci i otwieramy album, wkraczamy bezpiecznie do skomplikowanego świata wartości swojego dziecka. Precyzyjnie skonstruowana plansza emocjonalna staje się swoistym przewodnikiem i instrukcją obsługi. Analiza wyborów życiowych podejmowanych przez dzisiejszych bohaterów otwiera przestrzeń, w której tata może zadać dziecku proste, lecz formujące pytania: dlaczego ten bohater się boi? Dlaczego się złości? Skąd w nim ten smutek? Wspólnie obserwując przygody Dzikiego i Liska, łatwo odejść od figury „chłopaki nie płaczą” i wejść w rozmowę o prawie do doświadczania strachu przed zmianą. I tak w toku lektury konstytuuje się wspólny język obojga czytelników.

Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy
Witajcie w nowym Mirmiłowie, czyli dlaczego warto zamienić miecz na ryjówkę i czytać dzieciom współczesne komiksy

Warto dodać, że zaakceptowanie „bohaterstwa” kruchej ryjówki walczącej w gąszczu, płaczącego dzika, czy nastolatka uginającego się pod presją dorastania, nie wymaga od nas przekreślenia fascynacji starymi bohaterami. Klasyczny komiks o wojach Mirmiłowa niesie uniwersalne prawdy o bezwarunkowej przyjaźni i poświęceniu. Wymaga jednak dopełnienia. Klasyczne pojęcia w harmonijny sposób integrują się ze współczesną wrażliwością proekologiczną i bezwzględnym prawem do okazywania słabości.

Paradoksalnie to przedefiniowanie starych ról i gotowość do zmierzenia się z emocjami nowoczesnego bohatera komiksowego mogą stać się nowym narzędziem budowania ojcowskiego autorytetu. Takiego, który nie polega już na pokonaniu opancerzonego agresora toporem, lecz na przezwyciężeniu własnego lęku i radykalnej odwadze niezbędnej do nawiązania głębokiego międzypokoleniowego dialogu. Bo we współczesnym, gorszym, zabałaganionym świecie, o wiele łatwiej nawiguje się, gdy zamiast żelaznego miecza ma się pod ręką ramię bliskiej osoby.

O konkursie im. Janusza Christy

Współczesny renesans komiksu dla dzieci w Polsce zawdzięczamy w dużej mierze systemowym działaniom instytucjonalnym. Kluczową rolę odegrał powołany do życia ogólnopolski Konkurs im. Janusza Christy na komiks dla dzieci. Został on zainicjowany ponad dziesięć lat temu z inspiracji Tomasza Kołodziejczaka, ówczesnego dyrektora wydawniczego w wydawnictwie Story House Egmont, przy aprobacie Pauliny Christy, wnuczki artysty. Fundamentalne znaczenie dla ewolucji komiksu ma tu regulamin: organizator kategorycznie zabrania twórcom wykorzystywania bohaterów stworzonych wcześniej przez Janusza Christę (prace z dawnymi postaciami są automatycznie dyskwalifikowane). Ten wymóg odbiera artystom możliwość bazowania na prostej nostalgii i wymusza wykreowanie całkowicie nowych bohaterów, adekwatnych do bolączek i lęków współczesnych dzieci. W ciągu dekady wpłynęły prace kilkuset twórców, owocując dziesiątkami profesjonalnie promowanych albumów, a w jury zasiadają uznani twórcy, tacy jak Berenika Kołomycka czy Piotr Nowacki, gwarantując wysoki poziom nagradzanych prac.

I edycja

Izabela Dudzik – Dorosłość
January Misiak – Wszystko będzie dobrze
Maciej Kur, Piotr Bednarczyk – Lil i Put
Przemysław Surma, Jakub Syty – Kubatu
Łukasz Piotrkowicz, Krzysztof Budziejewski, Katarzyna Urbaniak – Rysiek i Królik

II edycja

Berenika Kołomycka – Malutki Lisek i Wielki Dzik
Bartosz Sztybor, Tomasz Kaczkowski – Niezła draka, Drapak!
Piotr Hołod – Wojtek i Rudy
Krzysztof Trystuła, Maciej Jasiński – Krasnolud Nap

III edycja

Agnieszka Surma – Pikapidula
Kajetan Wykurz – Maja i Minizaury
Marta Falkowska – Oto Tosia
Agnieszka Świętek, Bartosz Sztybor – Rufus. Wilk w owczej skórze
Mieczysław Fijał – Oskar i FabrycyiiiIIIIIIII

IV edycja

Łukasz Auguścik – Niesamowity Szerlok Worms: W sieci kłamstw
Aleksandra Kubik – Niesamowity Alojzy

V edycja

Wiktor Talaga, Aleksandra Machoń – Cząberek
Urszula Szerszeń – Bati i Elmo: Małe problemy
Zofia Żelazny – Wyspy Pyszności
Tomasz Kontny, Anna Krztoń, Katarzyna Dziergaczow – Nie tak super

 

Czytaj więcej