W rytmie rzeki 5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje - Fathers.pl
Partner: NIemiecka Centrala Turystyki
niemcy Partner cyklu: Niemiecka Centrala Turystyki Podróże

Słuchaj w formie podcastu

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Czas na bolesną szczerość: wyjazdy rowerowe z dziećmi pięknie budują więzi, ale nie przesadzajmy z tym. Kiedy młode podrosną i wyślą Was na wakacje bez siebie, odkryjecie rowerową nirwanę. To jak w tym dowcipie o wyprowadzeniu kozy z domu – znikają przyczepki, dramaty i awaryjne siku w połowie góry, a Wy przestajecie być objuczonym wielbłądem. Do pociągu pakujecie tylko dwa rowery z lekkimi sakwami i hamujecie już tylko na kieliszek zimnego Rieslinga. Przed Wami opowieść o absolutnym, nieprzyzwoitym wręcz hedonizmie podróżowania we dwoje!

Partnerem cyklu jest : Niemiecka Centrala Turystyki

Na progu wakacji wraz z Jackiem Grunt-Mejerem podróżujemy szlakami rowerowymi wzdłuż najbardziej malowniczych niemieckich rzek.

Część 1 – Sprawdź niesamowite miejsca nad Odrą, Nysą i Łabą


Część 2 – Odwiedź rzeczne labirynty Westfalii


Część 3 – Zmierz się z 1200 km pedałowania wzdłuż Renu i Menu!

Część 4 – Zanurz stopy w Morzu Wattowym

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje

Oczywiście trochę żartuję. Te wszystkie wyzwania z poprzednich wyjazdów trwały z reguły krótką chwilę, głównie podczas logistyki pociągowej – dlatego absolutnie niczego nie odwołuję z poprzednich artykułów.

Co więcej, trasa, o której zaraz opowiem, równie genialnie sprawdzi się na wyjazd z przyczepką i najmłodszymi.

Wino, wzgórza i system idealny

Tym razem plan zakładał podróż pociągiem z Warszawy przez Berlin i Frankfurt do Saarbrücken. Stamtąd ruszyliśmy na kołach, łącząc w jedną wyprawę aż trzy szlaki: najpierw Saarradweg wzdłuż Saary do Konz, potem Moselradweg do Koblencji, a na koniec krótki odcinek wzdłuż Renu aż do Kolonii. Łącznie uzbierało się z tego przyjemne 400 kilometrów. To tereny tuż przy granicy z Francją i Luksemburgiem, zachwycające malowniczymi wzgórzami, potężnymi zakrętami rzeki i winnicami, które niekończącymi się rzędami porastają oba zbocza doliny.
Podróżując we dwoje, postawiliśmy na noclegi w lokalnych winiarniach i pensjonatach. Łatwo znaleźć miejsce (choć warto zrobić rezerwację z wyprzedzeniem), a ceny są naprawdę rozsądne. To też idealna okazja do próbowania lokalnych win bez presji – nie trzeba zamawiać całej butelki, degustacje na kieliszki są tu na porządku dziennym. Co ważne, zjawiskowe, gwarne winiarnie po brzegi wypełnione są rowerzystami.
Szlak prowadzi przez miejscowości doskonale znane z etykiet niemieckich win, takie jak Bernkastel-Kues, Piesport czy Neumagen-Dhron. Te zadbane i malownicze miasteczka są perfekcyjnie przystosowane do przyjmowania cyklistów. Działa tu świetny system certyfikacji Bett+Bike, dzięki któremu wybierasz noclegi przyjazne rowerzystom. Nigdzie nie czujesz się jak intruz, który właśnie wtoczył się z ubłoconymi sakwami do holu. Gospodarze często dysponują narzędziami, a na trasie normą są automaty z dętkami w każdym możliwym rozmiarze.

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje
Niemiecki róg w Koblencji - fot. Holger Weinandt / CC BY-SA 3.0 DE

Rzymski oddech i rowerowy hipermarket

Trasa ta to również genialna lekcja historii na żywo. W Trewirze, uchodzącym za najstarsze miasto w Niemczech, w doskonałym stanie zachowały się budowle z czasów rzymskich. Króluje tu słynna Porta Nigra – potężna, ciemna brama miejska. Są też antyczne termy i urokliwy amfiteatr. Największe wrażenie robi jednak to, jak te niemal dwutysiącletnie zabytki idealnie i naturalnie „siedzą” w tkance miasta. Nie są wyizolowanymi eksponatami, do których trzeba organizować osobne wycieczki; to żywe części Trewiru.
Gdy dojechaliśmy do Koblencji – miejsca, gdzie Mozela wpada do Renu – postanowiliśmy spojrzeć na to wszystko z góry. Wskoczyliśmy do kolejki linowej (startuje wprost z nadreńskiej promenady, a rowery bezpiecznie zostawia się przy dolnej stacji) i wjechaliśmy na potężną Twierdzę Ehrenbreitstein. Widok na zbieg dwóch rzek, czyli legendarny Niemiecki Róg (Deutsches Eck), zapiera dech. Z rzeczy znacznie bardziej przyziemnych, a równie satysfakcjonujących: w Koblencji trafiłem na sklep rowerowy XXL. Wyobraźcie sobie hipermarket wypełniony wyłącznie sprzętem dla cyklistów. Szukałem maleńkiej śrubki z żyłką do mocowania koszyka na kierownicy – mieli ją od ręki, po prostu na półce. W Polsce to rzecz niemal wyłącznie na specjalne zamówienie, co świetnie pokazuje skalę zroweryzowania Niemiec.

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje
Twierdza Ehrenbreitstein / www.romantischer-rhein.de
W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje
Porta Nigra w Trewirze / fot. Berthold Werner / CC BY-SA 3.0

Asfalt z lekką nutką polityki

Od strony czysto rowerowej – szlak to w większości doskonały, gładki asfalt. Zdarzały się też krótkie odcinki szutrowe i jeden, dość konkretny podjazd, który z wypakowaną przyczepką mógłby być wyzwaniem. Zaliczyliśmy też zabawny, niemiecki odpowiednik sytuacji z memów z cyklu „widać zabory”. Na jednym z odcinków w ułamku sekundy, bardzo namacalnie, odczuliśmy przekroczenie granicy landów – idealny, szwajcarski asfalt zmienił się nagle w mocno sfatygowaną kostkę Bauma. Na szczęście ten fragment był bardzo krótki, a generalna ocena infrastruktury na całej trasie to mocna, szkolna szóstka.
Warto wspomnieć o logistyce awaryjnej. Inaczej niż w przypadku np. Łaby, gdzie królują pociągi, w tej dolinie znacznie łatwiej poratować się autobusem wyposażonym w specjalną przyczepę na rowery. Linia kolejowa oczywiście jest, ale ze względu na ciasne meandry Mozeli i ukształtowanie terenu, stacje potrafią znajdować się w sporym oddaleniu od nadrzecznej trasy. Dotarcie do peronu wiąże się często z morderczym, stromym podjazdem.

Informacje praktyczne

Trasa: Saaradweg + Moselradweg + krótki odcinek Rheinradweg. To rewelacyjnie oznakowane 250–300 km wzdłuż rzek.
Noclegi: Szlak usiany jest winiarniami i małymi pensjonatami. Bardzo pomocny jest system Bett+Bike – gwarantuje, że obiekt jest przygotowany na przyjęcie rowerzystów z ich sprzętem.
Dla kogo? To wspaniała trasa dla par ceniących dobry asfalt, piękne widoki i świetne wino, ale dzięki genialnej infrastrukturze i płaskiemu profilowi poradzą sobie tu też rodziny z przyczepkami!

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje
Beilstein / fot. Roman Eisele / CC BY-SA 4.0

10 najciekawszych przystanków na szlaku Saary, Mozeli i Renu

Trewir – Porta Nigra i rzymskie dziedzictwo

Najstarsze miasto Niemiec, które słynie z rzymskich zabytków, takich jak potężna brama Porta Nigra oraz Termy Cesarskie. Jak słusznie zauważył autor tekstu, te antyczne budowle z Bazyliką Konstantyna na czele nie są wyizolowanymi skansenami, ale tętniącą życiem, integralną częścią miejskiej przestrzeni.

Bernkastel-Kues – szachulcowa perła.

Absolutna klasyka! To niezwykle malownicze miasteczko słynie z przepięknych domów zbudowanych z muru pruskiego oraz z urokliwego, historycznego rynku. Idealne miejsce na dłuższą przerwę obiadową połączoną z degustacją lokalnych wyrobów.

Neumagen-Dhron i winiarska ścieżka edukacyjna

Miejscowość znana z rzymskiego statku winiarskiego (o którym mowa była w notatkach z trasy). Zamiast kolejnych starych murów, warto przejechać się tutejszą ścieżką edukacyjną, z której można dowiedzieć się mnóstwa ciekawostek o lokalnej florze, faunie oraz historii uprawy winorośli.

Traben-Trarbach i mroczne podziemia

Rewelacyjna alternatywa dla tradycyjnego zwiedzania! To historyczne miasteczko winiarskie kryje pod ziemią potężne, klimatyczne piwnice. Słynie z nich oraz z wyjątkowego muzeum wina, co czyni to miejsce fascynującym punktem, zwłaszcza gdy chce się odpocząć od słońca.

Zakole Mozeli w Bremm

Punkt obowiązkowy dla łowców najlepszych kadrów. Znajduje się tu zapierający dech w piersiach punkt widokowy, z którego roztacza się spektakularna panorama na jedno z najpiękniejszych zakoli Mozeli. Znajdziecie tu też jedne z najbardziej stromych winnic w całej Europie.

Beilstein – „Śpiąca Królewna Mozeli”

Jeśli szukacie miejsca o niepowtarzalnym klimacie, w którym czas się zatrzymał, to jest to! Beilstein bywa nazywane „Śpiącą Królewną Mozeli” ze względu na swój niesamowicie malowniczy, średniowieczny urok. To wąskie uliczki i pnącza opadające z kamiennych murów – prawdziwa oaza spokoju.

W rytmie rzeki  5: Saar, Mozela, Ren i podróże we dwoje
Piesport. /www.viamosel.com

Piesport – meandry i winorośle

Miejscowość doskonale znana z etykiet najlepszych niemieckich win, o której wspominał autor relacji. Znajduje się w łagodnym łuku rzeki, który z perspektywy siodełka wygląda jak potężny, zielony amfiteatr utkany wyłącznie z winnych krzewów.

Zamek Eltz

To jeden z najlepiej zachowanych zamków w całych Niemczech, który jest niezwykle malowniczo ukryty w bocznej dolinie rzeki. Nie jest to zrujnowana twierdza, ale bajkowy obiekt z dziesiątkami strzelistych wieżyczek, który wygląda tak samo od wieków.

Koblencja – Niemiecki Róg (Deutsches Eck)

Epickie miejsce, które idealnie sprawdza się jako wielki finał nadrzecznej przygody. To tu, pod potężnym pomnikiem, Mozela widowiskowo wpada do Renu, na zawsze łącząc swoje wody z tą potężniejszą rzeką.

Twierdza Ehrenbreitstein – wjazd kolejką linową

Zamiast tradycyjnego zwiedzania samej twierdzy w Koblencji, skupcie się na tym, jak się do niej dostać! Wskoczenie do kolejki linowej kursującej prosto z nadrzecznej promenady nad nurtem Renu to fantastyczne przeżycie. Jak zauważa autor – rowery można bez stresu zostawić na dole, a widok na zbieg dwóch rzek z poziomu wagonika i samego wzgórza po prostu wymiata.

Słuchaj także rozmowy z Jackiem Gruntem-Mejerem o jego podróżach wzdłuż niemieckich rzek

 

Czytaj więcej