Śląskie Malediwy, marsjański krajobraz i zaginione osiedle. 8 nieoczywistych miniwypraw na Śląsku
Słuchaj w formie podcastu
Śląsk i Zagłębie to nie tylko znane zabytki techniki, ale przede wszystkim ukryte w zieleni perełki, tajemnicze osiedla i tereny poprzemysłowe, które dzisiaj wyglądają jak krajobrazy z innej planety. Przygotowaliśmy zestawienie ośmiu nieoczywistych lokalizacji, w pobliże których sprawnie dotrzecie koleją, a ostatnie kilometry pokonacie na dwóch kółkach. To gotowy scenariusz na aktywny, ojcowski wypad, który wciągnie i ciekawego świata kilkulatka, i nieco bardziej wymagającego nastolatka.
Kolejkowo (Gliwice)
Kolejkowo to totalny strzał w dziesiątkę na wycieczkę, która wciągnie i maluchy, i tych nieco starszych członków ekipy. Znajdziecie je w centrum handlowym Europa Centralna. To jedna z największych makiet kolejowych w Polsce, ale uwierzcie, to o wiele więcej niż tylko pociągi jeżdżące w kółko! Mamy tu tętniący życiem, miniaturowy świat, w którym z niesamowitą dbałością o detale odtworzono śląskie budowle i codzienne życie. Co więcej, makieta żyje we własnym rytmie: regularnie zapada na niej zmrok, zapalają się mikrolatarnie, a nawet można przeżyć miniaturową symulację burzy! Oglądanie tysięcy małych figurek, pomykających aut, pływających statków i sunących po torach składów to zabawa na bite godziny. Maluchy będą miały magiczne przeżycie, a nastolatkowie i dorośli na pewno docenią zegarmistrzowski kunszt modelarski i zabawne scenki poukrywane w różnych kątach ekspozycji.
Jak dojechać: Pociągiem najlepiej wbić na stację Gliwice (dworzec główny). Do Europy Centralnej, gdzie czeka wystawa, zostaje Wam jakieś 7-8 kilometrów kręcenia pedałami. Trasa leci z centrum w stronę południowych przedmieść, więc jeśli jedziecie z mniejszymi dziećmi, zaplanujcie przejazd spokojniejszymi ulicami i ścieżkami rowerowymi.
Wilcze Gardło w Gliwicach
Wilcze Gardło to jedno z najbardziej intrygujących miejsc w aglomeracji i przedwojenna urbanistyka, która do dziś robi wielkie wrażenie. Osiedle wybudowano pod koniec lat 30. XX wieku, w czasach III Rzeszy, jako totalnie wzorcowe miejsce dla członków SA i ich rodzin. Na początku nosiło niemiecką nazwę, która nawiązywała do tutejszego terenu, a po II wojnie światowej przechrzczono je na dzisiejsze Wilcze Gardło.
Skąd ten wyjątkowy klimat? Stąd, że układ urbanistyczny jest tu super regularny i uporządkowany, mocno inspirowany ideą samowystarczalnego miasta-ogrodu. Po wojnie wprowadzili się tu m.in. repatrianci z Kresów Wschodnich i mieszkańcy Śląska, a dziś to osiedle zachowało swój bardzo spokojny, wręcz kameralny charakter. Mnóstwo zieleni i zwarta zabudowa sprawiają, że Wilcze Gardło wciąż wygląda jak takie małe, odcięte od reszty miasta miasteczko.
Jak dojechać: Najwygodniej wyskoczyć z pociągu na stacji Gliwice lub Knurów. Z dworca głównego w Gliwicach czeka Was około 10 kilometrów na dwóch kółkach, najpierw przez miasto, a potem przez spokojniejsze rewiry. Z Knurowa jest bliżej, do przejechania macie około 6 kilometrów.
„Żabie Doły” (Bytom / Chorzów / Piekary Śląskie)
„Żabie Doły” to genialny przykład na to, jak natura potrafi z przytupem przejąć dawne tereny przemysłowe. Wyrobiska wypełniły się wodą, tworząc super system stawów i rozlewisk. Dzisiaj to ważna miejscówka dla ptaków i jeden z ciekawszych przyrodniczo obszarów w całym regionie. Jeśli lubicie podglądać przyrodę i kręcą Was spokojne wycieczki, będziecie zachwyceni.
Cała rodzinka na pewno doceni otwartą przestrzeń i to, że w ogóle nie ma tu intensywnego ruchu samochodowego. Dodatkowo wciąż można wyłapać wyraźne ślady przemysłowej przeszłości, więc mamy tu świetny miks przyrody z historią w tle.
Jak dojechać: Najlepiej wysiąść na stacji Chorzów Stary lub Bytom. Z obu stacji musicie dorzucić jeszcze kilka kilometrów rowerem, śmigając miejskimi trasami i drogami, które zaprowadzą Was prosto na łono natury.
Zamek w Chudowie
Kolejna fajna opcja to Zamek w Chudowie, który leży sobie rzut beretem od granic Rudy Śląskiej i Gliwic. Ruiny tego renesansowego zamku zostały częściowo odrestaurowane, a wokół znajdziecie dużo zieleni i otwartej przestrzeni, która jest idealna na spacer czy rodzinny piknik. Na miejscu działa też słynna Oberża pod Świętym Jerzym.
Młodsze dzieciaki na pewno złapią zajawkę na zamkowe legendy, a starszych przyciągną plenerowe imprezy, jarmarki, pokazy rycerskie i sam klimat starych ruin. Całość ma mega przyjazny, rekreacyjny i luźny charakter.
Jak dojechać: Pociągiem najlepiej docelować na stację Ruda Śląska lub Zabrze. Stamtąd czeka Was około 8-10 kilometrów rowerem, w dużej mierze przyjemnymi i spokojniejszymi drogami lokalnymi.
Hałda popłuczkowa i Rezerwat Segiet
Tarnowskie Góry to wiadomo, dziedzictwo górnicze. Ale tuż obok kryją się tereny wprost stworzone pod rowerowe wyprawy, w tym Hałda Popłuczkowa i Rezerwat Segiet. Hałda ma charakterystyczny, rdzawy kolor i wygląda wypisz wymaluj jak fragment krajobrazu z obcej planety. To pamiątka po dawnej, królewskiej kopalni „Fryderyk”, która od końca XVIII wieku wydobywała w tych stronach srebro, ołów i cynk. Ten pomarańczowy nasyp to nic innego jak pozostałość po dawnym płukaniu rudy.
Kosmiczny wręcz kontrast między poprzemysłową przeszłością a dziką przyrodą robi tu największą robotę. Włóczenie się lub śmiganie na rowerze po tej okolicy to świetna sprawa dla dorosłych i dla dzieciaków, którym bardzo łatwo można sprzedać historię o dawnym górnictwie i tym, jak zmieniał się tutejszy krajobraz.
Jak dojechać: Wysiadacie na stacji Radzionków lub Tarnowskie Góry. Do hałdy i rezerwatu zostaje Wam stamtąd około 4-6 kilometrów, a trasa częściowo prowadzi przez bardzo przyjemne, leśne i spokojne odcinki.
Kolonia Zgorzelec w Bytomiu
To dawne osiedle robotnicze, uroczo schowane w zieleni na styku Szombierek i Łagiewnik. Miejsce zachowało swój kameralny charakter i wyróżnia się spokojną atmosferą oraz historyczną zabudową, która przypomina o mocnych, przemysłowych korzeniach tej części miasta.
To strzał w dziesiątkę, jeśli lubicie takie mniej oczywiste miejscówki i chcecie zobaczyć kawałek miasta o fajnym, dawnym osiedlowym klimacie. Dzięki otaczającej zieleninie okolica wydaje się wręcz odizolowana od miejskiego hałasu.
Jak dojechać: Najprościej dobić pociągiem do stacji Bytom Główny. Z dworca zostają Wam jakieś 4 kilometry na rowerze. Najlepiej pokręcić się lokalnymi ulicami i spokojniejszymi trasami rekreacyjnymi.
Zameczek myśliwski w Promnicach i Jezioro Paprocany
Ruszając na południe aglomeracji, koniecznie trzeba wpaść do Tychów i ukrytego w Lasach Pszczyńskich Zameczku Myśliwskiego Hochbergów w Promnicach. To niesamowicie malowniczy, drewniany budynek o prawdziwie baśniowym klimacie, mocno związany z historią książąt pszczyńskich. Dookoła jest mnóstwo zieleni, więc to świetny teren na bezstresową wycieczkę rowerową.
Z kolei w rejonie samych Paprocan czekają na Was gigantyczne tereny rekreacyjne nad jeziorem, które wprost uwielbiają rodziny z dzieciakami. Można tu gładko połączyć spacer, jazdę na rowerze i totalny relaks nad wodą.
Jak dojechać: Najwygodniej wyskoczyć z pociągu na stacji Tychy Żwaków lub Tychy. Do Promnic poprowadzą Was stamtąd leśne drogi asfaltowe i utwardzone szutry, z dala od intensywnego ruchu samochodowego. Wokół Jeziora Paprocańskiego nie brakuje zaś ścieżek i dróg dla rowerów.
Park Gródek (Jaworzno)
Naszą listę zamyka Park Gródek w Jaworznie, który szerzej znany jest jako „Polskie Malediwy”. To teren dawnego kamieniołomu, który zalała obłędnie turkusowa woda. Można tam pospacerować po malowniczych pomostach i kładkach. Widoki są naprawdę efektowne i z reguły robią potężne wrażenie na starszych dzieciakach i nastolatkach.
Młodsze dzieci też zawsze reagują wielkim „wow” na widok ogromnej wody, wysokich skalnych ścian i tego unikalnego krajobrazu. To bez wątpienia jedna z najbardziej fotogenicznych miejscówek w całej okolicy.
Jak dojechać: Najlepiej obrać za cel stację Jaworzno Szczakowa. Do Parku Gródek zostaje stamtąd jakieś 8 kilometrów jazdy na dwóch kółkach, a dojazd jest super wygodny dzięki bardzo dobrze rozwiniętej sieci ścieżek rowerowych w Jaworznie.
