Rzuć kluczyki w kąt. Dlaczego ojcowie coraz chętniej wybierają pociąg?
Słuchaj w formie podcastu
Znacie to? Ciasno zapięty fotelik, awaryjne poszukiwanie stacji benzynowej z czystą toaletą i zmęczenie po długiej drodze. Podróżowanie samochodem to często ojcowski poligon. A co, gdyby tak oddać stery w czyjeś ręce, rozprostować nogi i po prostu spędzić czas z własnym dzieckiem?
Z najnowszego raportu KOLEO „Z koleją od dziecka” wynika, że ojcowie coraz chętniej wybierają pociąg i mają ku temu żelazne powody. Prowadzenie auta bywa stresujące, szczególnie gdy wozisz to, co masz najcenniejszego, a statystyki są nieubłagane – prawdopodobieństwo poważnego uszczerbku na zdrowiu podczas jazdy samochodem jest o ponad 90% większe niż w pociągu. Właśnie dlatego aż 65% badanych ojców uważa, że kolej jest po prostu bezpieczniejsza. Jak zauważa jeden z ojców, widok agresywnych kierowców na autostradach sprawia, że to właśnie pociąg daje mu upragniony komfort i poczucie bezpieczeństwa.
Ten komfort to również, jak to celnie ujęto w badaniu „luz psychiczny”. Będąc pasażerem, zrzucasz z siebie odpowiedzialność za trasę, omija cię udręka wpatrywania się w drogę czy sprawdzania czerwonych lampek na desce rozdzielczej. Możesz w pełni zająć się dzieckiem, a na miejsce docierasz znacznie bardziej wypoczęty. Tym bardziej że w pociągu dziecko wreszcie ma przestrzeń. Maluchy nienawidzą siedzieć w bezruchu, a po dłuższym czasie w foteliku szybko zaczynają się nudzić. Pociąg pozwala na swobodne przemieszczanie się – dziecko może wstać, pospacerować, wyjrzeć przez okno czy odwiedzić inny przedział. Brak unieruchomienia to gwarancja rozrywki na dłużej, co sprawia, że podróż staje się wygodniejsza dla was obu.
Do tego dochodzi koniec z koszmarem choroby lokomocyjnej, która potrafi zamienić każdy wyjazd w drogę przez mękę. Szacuje się, że nawet 30% dzieci źle reaguje na długotrwałą podróż autem. Pociąg sunący po prostych szynach niweluje wibracje i kołysanie, eliminując główną przyczynę mdłości. Oznacza to komfortową jazdę bez zażywania leków, bez awaryjnych woreczków w zanadrzu i bez stresu, że z tyłu zaraz „coś się wydarzy”. Znacznie ułatwia to również logistykę, czyli odwieczny problem z postojami „na siku” i szukaniem miejsca na obiad. W pociągu toalety są dostępne na wyciągnięcie ręki , zmodernizowane składy posiadają przewijaki , a zamiast szukać przydrożnej restauracji, możecie zrobić sobie wspólną wycieczkę do wagonu WARS, co dla dziecka i tak jest świetną atrakcją.
Co ciekawe, ojcowska sympatia do kolei procentuje również później. Z raportu wypływa wniosek, że kiedy przychodzi moment pierwszej, całkowicie samodzielnej podróży nastolatka pociągiem, to właśnie ojcowie są na nią gotowi znacznie szybciej. Samodzielne podróżowanie swoich dzieci popiera 51% z nich, podczas gdy wśród matek taką samą akceptację wyraża 42% badanych. Wygląda więc na to, że pociąg to nie tylko sposób na przetrwanie rodzinnego wyjazdu, ale też niezła szkoła życia, którą ojcowie z chęcią fundują swoim dorastającym dzieciom.
