Ornitologia dla wygodnych. Rusza akcja „Ptasia Godzinka”
Obserwowanie ptaków kojarzy się zazwyczaj z marznięciem w lesie i długimi wędrówkami z lornetką. Tymczasem w ten weekend możecie przyczynić się do badania przyrody, siedząc wygodnie z kubkiem kawy we własnej kuchni. Rusza „Ptasia Godzinka” – akcja, która udowadnia, że nauka obywatelska może być świetną rodzinną zabawą.
Ptaki obserwuje się zwykle podczas spacerów. Podobno świetnie wpływa to na zdrowie – zrównoważony ruch po zróżnicowanym terenie i zmuszanie oczu do ogniskowania wzroku raz bliżej, raz dalej. To także skupienie na „tu i teraz”, na dzisiaj, a nie na wczoraj czy pojutrze. Są na ten temat nawet książki – sam polecam Ornitologię terapeutyczną doktora Sławomira Murawca i profesora Piotra Tryjanowskiego, którzy przekonująco opowiadają o dobroczynnym wpływie obserwowania ptaków na naszą psychikę.
Ale obserwować można też na siedząco. Na tym polega idea „Ptasiej Godzinki” – akcji, która potrwa tylko trzy dni, od piątku do niedzieli (16-18 stycznia). Jej organizatorem jest Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków.
W najprostszych słowach: chodzi o to, żeby policzyć to, co lata na dworze (albo na polu). Próg wejścia jest więc dość niski. Wystarczy lornetka, no i przydałby się jakiś prosty atlas. Jeżeli nie macie żadnego pod ręką, zawsze możecie poratować się internetem albo skorzystać z aplikacji w telefonie lub tablecie. Listę takich, które w OTOP sprawdziliśmy i którym ufamy (choć nie bezgranicznie), znajdziecie TUTAJ. A jeśli obserwowanie ptaków wam się spodoba i chcielibyście zaopatrzyć się w dobry atlas, polecam poszukać na aukcjach internetowych – te starsze wydania potrafią kosztować grosze. Ja mam słabość do Ptaków Polski Jana Sokołowskiego.
Wracając do „Ptasiej Godzinki” – tym razem nie spacerujemy.
Cała idea akcji polega na tym, że obserwacja powinna być stacjonarna. Siedzimy więc gdzieś przez godzinę i notujemy, co przyleciało.
Idealnym miejscem do takich obserwacji są karmniki – tam zimą zawsze jest ruch. Karmniki mają też to do siebie, że często można je obserwować zza kuchennego stołu albo z kawiarni – krótko mówiąc: z przytulnego, ogrzanego miejsca. Nie musimy więc wystawać na mrozie, nerwowo przytupywać i zastanawiać się, czy czujemy jeszcze palec wskazujący. Możemy spokojnie, z najbliższymi (małżonkami, dziećmi, rodzicami), rozsiąść się przed oknem i liczyć.
Ważne jednak, żeby nie dodawać do siebie wszystkich widzianych ptaków, bo wyjdą nam setki, a to zafałszuje wynik. Notujemy liczebność gatunku tylko w momencie, w którym widzimy najwięcej osobników jednocześnie. Jeśli w jednej chwili mamy w zasięgu siedem bogatek, a w innej trzy, zapisujemy ołówkiem liczbę 7 i czekamy ewentualnie na moment, kiedy zjawi się ich więcej w tym samym czasie.
Skąd pomysł „Ptasiej Godzinki”? Przyszedł do nas z Czech, gdzie akcja ta przyciąga co roku tysiące obserwatorów. Doczekała się też swoich lokalnych odmian, na przykład w Serbii, Szwajcarii czy Austrii. Jej praktycznym celem jest szacowanie populacji zimujących ptaków, ale liczy się przede wszystkim integracja, spotkanie i wspólne doświadczenie obserwowania przyrody. Jeżeli nie macie atlasu, nie szkodzi – na stronie „Ptasiej Godzinki” znajdziecie masę praktycznych informacji, karty obserwacji i szybki kurs rozpoznawania najpospolitszych karmnikowych gości.
Udanej zabawy! A jeśli się wam spodoba, to pamiętajcie, że zawsze możecie dołączyć do Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Link, jak to zrobić, znajdziecie TUTAJ.