Frąckiewicz: Obrazki dla ojców
Słuchaj w formie podcastu
Wsadź do Fiata 500 dwójkę dorosłych facetów, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać i sprawdź, co się stanie podczas długiej podróży. Szczególnie, gdy jej celem jest bolesna konfrontacja z przeszłością – o komiksie Alfreda Come Prima pisze Sebastian Frąckiewicz.
To nie będzie łatwa historia. Nie spoileruję – wystarczy spojrzeć na okładkę przedstawiającą bohaterów zwróconych do siebie plecami. Ale rzecz jest warta uwagi nie tylko dlatego, że wiele lat temu Come Prima otrzymał nagrodę „komiks roku” na znamienitym europejskim branżowym festiwalu w Angoulême.
Najważniejsza jest bowiem wizja tego, jak dwójka dorosłych facetów radzi sobie z wyrażaniem emocji i komunikacją.
I jak można się domyślić, nie będzie to „komunikacja bez przemocy”. Wbrew przeciwnie. Nasi protagoniści – bracia Fabio i Giovanni są na siebie potężnie wku!%@ieni.
Nie poirytowani, czy „bardzo źli”, ale właśnie wku!%@ieni. Dlaczego? Muszą razem wrócić do domu na pogrzeb ojca.
Zanim tam dotrą, przebędą bardzo długą drogę z Francji do rodzinnych Włoch. Mają sporo do przegadania, a nie widzieli się dziesięć lat. Starszy – Fabio – opuszcza rodzinę w 1948 roku. Z co najmniej dwóch powodów: pierwszy to jego fascynacja Mussolinim i Czarnymi Koszulami, co po upadku reżimu faszystów staje się dość kłopotliwe. Drugi to poczucie braku perspektyw na włoskiej prowincji. Fabio na nową ojczyznę wybiera Francję, imając się tam różnych zajęć, na czele z walkami bokserskimi. Ale głównie szyjąc w swojej głowię mitomańską opowieść o wyjątkowości i roli niezależnego „twardego gościa”. Ta maska macho podszyta jest rzecz jasna strachem, poczuciem klęski, ale także wyrzutami wobec rodziny, szczególnie ojca.
Drugi, młodszy z braci, czyli Giovanni, to ten „słabszy” i bardziej wrażliwy, ale to właśnie on zostaje: wspiera rodzinę i bierze na siebie odpowiedzialność. I z jednej strony do brata ma pretensje, które wyraża werbalnie, a czasem i pięściami. A z drugiej podziwia Fabio za odwagę, że spróbował żyć po swojemu. Nawet jeśli koszt wydaje się za duży.
Okoliczności życiowe i wspólna podróż sprawiają, że panowie będą musieli się nawzajem „wyjaśnić” – jak to mówią uliczni raperzy.
A kultowy już Fiat 500 staje się nomen omen narzędziem komunikacji. Rozumianej nie tylko jako środek transportu, ale klaustrofobiczna teatralna scena, z której nie da się uciec za kulisy.
Oczywiście nie jest tak, że Fabio i Giovanni grzecznie, jak po dobrej psychoterapii, kiwają głowami, parafrazują wzajemnie swoje wypowiedzi i pełni empatii mówią do siebie frazami typu „rozumiem, że jesteś zły, ale to narusza moje granice”. To by było zbyt proste. Wnętrze samochodu kipi od wściekłości, bezsilności, pretensji i słów, które nie chcą przejść przez usta oraz flashbacków z przeszłości. Jest też sporo znaczących przemilczeń i dwuznacznych min, jak w starych filmach Sorrentino lub najnowszym Father Mother Sister Brother Jarmuscha.
Faktycznie bowiem Come prima jest (jak reklamuje wydawca) komiksem bardzo filmowym, czerpiącym z gatunku kina drogi, gdzie sielski krajobraz prowincjonalnej Francji i włoskie, złote równiny budują trochę nostalgiczny klimat. Ale obrazkowe medium przez lata wypracowało również własny nurt, który także moglibyśmy z powodzeniem nazwać „komiksem drogi”, żeby przywołać choćby znane polskiemu czytelnikowi albumy takie jak Autostrada słońca autorstwa Baru czy Portugalia Cyrila Pedrosy.
Komiks nad filmem ma jednak tą przewagę, że wszystkie te graficzne niuanse, które rozgrywają się na drugim planie, czy nieme, wyciszające kadry z krajobrazami możemy czytać we własnym tempie.
Do tego Alfred dokonuje ciekawego wizualnie zabiegu: sceny z przeszłości rysuje w innym stylu, bardziej oszczędnym zarówno w samej intensywności kreski, jak i ograniczonej palecie kolorystycznej. Dzięki temu powstaje wrażenie, jakbyśmy oglądali stare fotografie albo trochę już wyblakłe zapisy z pamięci naszych bohaterów.
I jeśli twoje ojcowskie przygody z komiksem skończyły się gdzieś tam na Tytusie, to spokojnie możesz przeskoczyć po dekadach zaległości od razu do Come Prima. To dobry przykład tego, jak nowoczesnym i subtelnym medium jest współczesny europejski komiks.
Alfred, Come Prima, Kultura Gniewu, przełożyła Julia Szustak