NEWSLETTER FATHERS: Jak Isaac Newton stracił niemal cały majątek w bańce spekulacyjnej.
Zapisując się do newslettera Fathers zyskujesz dostęp do tekstów, które przygotowujemy wyłącznie dla jego odbiorców. Przeczytaj dziś jeden z nich: Filip Springer opisuje w nim niesamowitą historię Isaaca Newtona ( tak, TEGO Newtona!) i jego bardzo nieudanych inwestycji.
Styczeń 1684 roku, Londyn. W kawiarni kłóci się trzech wybitnych ludzi: Edmond Halley (ten od komety), Robert Hooke (słynny eksperymentator) i Christopher Wren (architekt odbudowujący Londyn). Spierają się o ruch planet i kształt ich orbit. Zniecierpliwiony Halley wsiada do powozu i jedzie do Cambridge, gdzie w swojej samotni żyje słynny Isaac Newton. Wpada do niego i pyta wprost:
– Panie Newton, jaką krzywą zakreśli planeta, jeśli siła przyciągania maleje odwrotnie proporcjonalnie do kwadratu odległości?
Newton odpowiada niemal bez zastanowienia:
– Będzie to elipsa.
– Skąd pan to wie?! – krzyczy zszokowany Halley.
– No cóż, policzyłem to kiedyś. Ale gdzieś zgubiłem tę kartkę.
Halley, czując, że ma w ręku Świętego Graala astronomii, zmusza Newtona do odtworzenia obliczeń. Za niespełna trzy lata ukazują się Philosophiae Naturalis Principia Mathematica (Matematyczne zasady filozofii naturalnej) – najważniejsza książka w dziejach fizyki.
Dekadę później, w 1693 roku, Isaac Newton przechodzi załamanie nerwowe (prawdopodobnie od oparów rtęci, których się nawdychał podczas alchemicznych eksperymentów). Rękę wyciąga do niego dawny student, Charles Montagu, ówczesny Kanclerz Skarbu. Anglia tonie właśnie w fałszywych monetach, gospodarka się wali.
Montagu potrzebuje kogoś nieprzekupnego i genialnego. I tak Newton zostaje Nadzorcą, a potem Mistrzem Mennicy Królewskiej. Traktuje to zadanie śmiertelnie poważnie. Reformuje produkcję monet, osobiście ściga fałszerzy, a w 1717 roku wylicza, że złota gwinea powinna być warta dokładnie dwadzieścia jeden srebrnych szylingów.
To moment przełomowy dla brytyjskiej gospodarki.
Król Jerzy I podpisuje dokument i Wielka Brytania – jako pierwszy kraj świata – przechodzi na parytet złota. Ustalony przez Newtona kurs funta okaże się tak stabilny, że przetrwa aż do I wojny światowej. Przez dwieście lat funt szterling będzie synonimem bezpieczeństwa.
Trzy lata później ten sam człowiek, który zabetonował fundamenty brytyjskiej gospodarki, postanawia zagrać w kasynie. Newton inwestuje majątek w akcje Kompanii Mórz Południowych (South Sea Company). Jej pełna nazwa brzmiała tyleż obiecująco, co barokowo: „Gubernator i Towarzystwo kupców Wielkiej Brytanii, handlujących na Morzach Południowych i w innych częściach Ameryki, oraz dla wspierania Rybołówstwa”.
Wyglądało to poważnie, ale w rzeczywistości była to wydmuszka. Kompania miała oficjalny monopol na handel z portami południowoamerykańskimi, obiecywała więc astronomiczne zyski. Był tylko jeden kłopot: porty były kontrolowane przez Hiszpanów, którzy nie wpuszczali do nich angielskich statków. Kompania ich więc nie wysyłała. Cały biznes był czystą inżynierią finansową, sankcjonowaną w dodatku przez brytyjskie państwo.
Kompania przejęła bowiem dług publiczny rządu, w zamian państwo pompowało jej akcje.
Newton na początku zachowuje się racjonalnie. Kupuje tanio, czeka na wzrost i sprzedaje, zarabiając na czysto 7000 funtów (wtedy to fortuna – rzemieślnik zarabiał dwadzieścia funtów rocznie). Giełda rośnie dalej. W Londynie wybucha histeria. Newton patrzy, jak ludzie wokół niego stają się milionerami. Frustracja i chciwość wygrywają z logiką. W sierpniu 1720 roku wielki naukowiec wchodzi w akcje Kompanii po raz drugi. Tym razem „all-in”. Dokłada oszczędności życia i zamienia bezpieczne obligacje na napompowane akcje kupione na samej górce.
Nie wie, że to najgorszy z możliwych momentów na taki ruch.
Kilka tygodni później dyrektorzy Kompanii zaczynają po cichu wyprzedawać udziały. Rynek orientuje się, że firma to wydmuszka. Wybucha panika. Kurs leci na łeb na szyję. Nie ma komu sprzedać. Największy umysł w historii traci 20 tysięcy funtów (równowartość dzisiejszych 15–20 milionów złotych).
Zostaje mu tylko skromna pensja w Mennicy.
Do końca życia będzie wypędzał z pokoju każdego, kto odważy się wypowiedzieć przy nim słowa „Morze Południowe”.
A swoją porażkę kwituje słynnym zdaniem:
„Mogę obliczyć ruchy ciał niebieskich, ale nie szaleństwo ludzi”.
„Dobromyślność wprowadza etykę w sam rdzeń myślenia – pisze w swojej Etyce dobromyślności wybitny polski filozof profesor Tadeusz Gadacz. – Dla intelektu dobre myślenie to myślenie zgodnie z regułami logiki, myślenie, które jest wolne od błędów, ale także myślenie sprawne i skuteczne. Rozum z kolei myśli dobrze, gdy kieruje się dobrem. Dobromyślność jest tożsama z rozumem, jednak w języku polskim celniej i bliżej wyraża istotę rozumu.
"Nie możemy w myśleniu ograniczać się tylko do jego sprawczości i skuteczności. Myślenie musi być także odpowiedzialne”.
Nie możemy w myśleniu ograniczać się tylko do jego sprawczości i skuteczności. Myślenie musi być także odpowiedzialne”.
A piszę Wam o tej historii dlatego, że w ostatnim czasie opublikowaliśmy w „Fathers” kilka fajnych tekstów o pieniądzach i budowaniu finansowego bezpieczeństwa. Pamiętajcie o porażce Newtona, gdy weźmiecie sobie do serca rady Macieja Samcika.
„Fathers” to nie tylko portal, podcast i kwartalnik, ale także wyprawy, spotkania i warsztaty. Z dziećmi i bez nich. Tworzymy społeczność mężczyzn – taką prawdziwą: bez lajków i algorytmów, z przestrzenią do rozmowy i otwartym zaproszeniem do niej. Jeśli chcesz być z nami w kontakcie, zapisz się do newslettera i dołącz do naszej społeczności.
ODBIORCY NEWSLETTERA OTRZYMUJĄ REGULARNIE PRZEGLĄDY NAJCIEKAWSZYCH TEKSTÓW Z PORTALU ORAZ TEKSTY, KTÓRYCH TAM NIE PUBLIKUJEMY. TAKIE JAK TEN O ISAACU NEWTONIE.