Jak używamy AI w Fathers (i jak nie będziemy już używać)
Słuchaj w formie podcastu
Nie będziemy już publikować obrazów generowanych przez modele językowe. Dyskusja, która rozgorzała w ostatnich dniach, pokazała, że nasi odbiorcy nie akceptują takiej praktyki. Nie zgadzamy się jednak na obsadzenie naszego magazynu w roli winowajcy niedoli polskich ilustratorów i ilustratorek. Nie rezygnujemy też z używania narzędzi AI - mogą one bowiem zwiększać odporność małych tytułów na niezwykle trudnym rynku.
Ruszyliśmy z portalem Fathers w momencie, w którym cały medialny świat przeżywa rewolucję. Z jednej strony trwa wyraźny odwrót reklamodawców od tego typu projektów, z drugiej strony algorytmy skutecznie ograniczają odbiorcom możliwość dotarcia do publikowanych przez nie wartościowych treści. Do tego dochodzi pojawienie się licznych narzędzi wspieranych przez sztuczną inteligencję. Z jednej strony dają one wielkie możliwości i mogą zwiększać odporność małych podmiotów na zmiany zachodzące na rynku, ale ich użycie wiąże się też z konkretnymi zagrożeniami. Dyskusja o ich stosowaniu staje się coraz bardziej burzliwa, czego sami mieliśmy okazję boleśnie doświadczyć ostatnio na własnej skórze.
W komentarzu pod zalinkowanym przeze mnie tekstem do magazynu, ilustrowanym obrazem wygenerowanym przez AI, czytelnik zapytał, kto się u nas w redakcji upiera za wykorzystaniem tego narzędzia. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że ja. Moja odpowiedź miała 522 znaki ze spacjami. Wystarczyła jednak do wzniecenia fali oburzenia, licznych oświadczeń różnych osób i redakcji oraz obrzucenia mnie i magazynu serią bezpodstawnych zarzutów. Mówię tu zwłaszcza o tych twierdzeniach, że jeśli generujemy od czasu do czasu obrazy, to de facto wszystko, co publikujemy, jest fejkowe, produkowane przez modele językowe, a my jedynie siedzimy i zarabiamy na tym krocie.
Po pierwsze – „Fathers” jest projektem zrodzonym z wolności, tworzonym z pasji, a nie z przymusu. Od samego początku marka była budowana na jakości i szacunku do kreacji. Wykuwany przez lata projekt Fathers rozwijał się jako niezależny magazyn, oparty na jakościowej treści, wyrazistym designie oraz autorskiej fotografii i ilustracji, które od zawsze były integralną częścią marki. W oparciu o te wartości ukazało się kilkanaście papierowych numerów, które trafiły do globalnej dystrybucji na świecie, w trzech wersjach językowych. Od stycznia staramy się kontynuować tę filozofię skupiając się na obecności tytułu w świecie cyfrowym. Taki format i metoda działania to oczywiście nasza decyzja, która ma jednak bardzo określone konsekwencje.
Po drugie – ogromnie dziękuję tym osobom, które zadały sobie trud i odezwały się do nas lub do mnie osobiście, by przed wyrobieniem sobie opinii na temat Fathers oraz mojej osoby i przed opublikowaniem tej opinii w sieci dowiedzieć się o naszej praktyce korzystania z narzędzi AI więcej niż to, co wynika z tego mojego krótkiego komentarza. Nie były to wprawdzie osoby i instytucje, które jako pierwsze publikowały swoje komentarze, oświadczenia i deklaracje, ale tutaj musiałbym już wnikać w ich motywacje, a nie mam wystarczającej wiedzy, by to robić. Domysły zachowam dla siebie. Krzepiące było tych kilkanaście dyskusji, które odbyłem w ostatnich dniach w prywatnych wiadomościach – wszystkie one kończyły się mniejszym lub większym konsensusem.
Nie wszystkich udało mi się przekonać do mojego stanowiska, tak jak nie zakładam, że wszystkich przekonam tym tekstem. Rozstawaliśmy się w tych rozmowach jednak z poczuciem, że udało nam się spojrzeć na problem oczami drugiej osoby.
Social media rządzą się oczywiście swoimi prawami, trudno się na to obrażać. Można się jednak nadal czasem dziwić.
Ale do meritum.
W Fathers publikujemy kilka tekstów w miesiącu. Zwykle mniej niż dziesięć. Zdecydowana większość z nich ilustrowana jest zdjęciami. Sporadycznie korzystamy z generatora ilustracji Midjourney w sytuacjach, w których nie udaje nam się zdobyć wartościowej i adekwatnej fotografii do tekstu. Staramy się przy tym bardzo, by taka generowana ilustracja nie tworzyła złudzenia fotografii i tym samym nie wprowadzała nikogo w błąd. Od stycznia, kiedy reaktywowaliśmy Fathers.pl, publikowaliśmy takie obrazy tak rzadko, jak to tylko możliwe, uważając takie sporadyczne wykorzystanie tego narzędzia za dopuszczalne.
Dyskusja, która rozgorzała w ostatnich dniach, pokazała, że było to założenie błędne, a nasi odbiorcy nie akceptują takiej praktyki. Dlatego przestaniemy to robić. Na łamach Fathers nie będziemy już publikować obrazów generowanych przez modele językowe.
Podjęliśmy tę decyzję, uwzględniając przede wszystkim płynące z różnych stron argumenty dotyczące niejasnych i wątpliwych mechanizmów trenowania tych modeli dostępną w sieci twórczością autorów i autorek. Do czasu systemowego rozwiązania tych kwestii rezygnujemy więc z takich narzędzi. Wcześniej nie zwróciliśmy na ten aspekt należytej uwagi – przepraszamy za to jako redakcja i ja osobiście jako jej redaktor naczelny.
Chciałbym tu jednak odnieść się do podnoszonego w tej burzliwej dyskusji zarzutu, jakoby nasza praktyka korzystania z narzędzi AI wpływała bezpośrednio negatywnie na sytuację ilustratorów i ilustratorek. Wychodzimy z założenia, że nasi odbiorcy szukają w Fathers przede wszystkim wartościowych tekstów. I to teksty oraz ich autorzy mają pierwszeństwo przy planowaniu naszych wydatków. To moja decyzja, jako redaktora naczelnego prowadzącego tytuł. Rezygnacja z narzędzi AI nie zmienia fundamentalnie tej hierarchii priorytetów. Przynajmniej tak długo, jak kieruję tym tytułem.
Musimy się też stanowczo odnieść do zarzutów generowania przez nas przy pomocy AI innych treści niż ilustracje: Są to zarzuty bezpodstawne. W Fathers nie było i nie ma dla takich treści miejsca. Wierzymy w wartość autorskich, pogłębionych treści przygotowywanych przez profesjonalistów i w to, że przede wszystkim dla lektury takich tekstów odwiedzają nas nasi czytelnicy i czytelniczki.
Nie znaczy to jednak, że oczekujemy od siebie i osób z nami współpracujących, że nie będą używać tych narzędzi w ogóle.
Wręcz przeciwnie – sztuczna inteligencja, używana z odpowiednią ostrożnością, może być narzędziem wspierającym pracę nad tekstami – może pomagać w dokumentacji, inspirując autorów i autorki do własnych poszukiwań, odkrywania nowych wątków i tropów oraz „ręcznego” przekopywania się przez informacje i ich weryfikowania.
Dopuszczamy też używanie narzędzi AI do spisywania wywiadów, jakie są dla nas realizowane. To na takiej transkrypcji, dokonanej przez algorytm, dziennikarki i dziennikarze pracują nad finalnym tekstem, który później i tak jest autoryzowany z rozmówcą. Dopiero po takiej obróbce i weryfikacji trafia do redakcji, korekty i w końcu na łamy Fathers.
Sztuczna inteligencja pomaga nam też czasem wymyślić tytuły i leady tekstów. Tutaj znów działa jednak bardziej jak inspiracja niż narzędzie wypluwające gotowe „produkty”. Pozwala czasem po prostu pobudzić zmęczone pracą głowy. Co ważne, w przeciwieństwie do licznych dużych redakcji i portali na rynku – nie używamy AI ani do redakcji, ani tym bardziej do korekty. Te czynności wykonują dla nas prawdziwi ludzie.
Jeśli jakaś redakcja lub jej przedstawiciel twierdzi publicznie, że nie używa narzędzi AI, to znaczy, że albo celowo mija się z prawdą, albo po prostu nie wie, że robią to osoby pracujące w tej redakcji.
Zauważyliście z pewnością, że od jakiegoś czasu artykuły publikowane na stronie Fathers.pl można także odsłuchiwać w formie audio dzięki technologii dostarczonej przez ElevenLabs. Głos lektora czytającego te teksty został wygenerowany przez model językowy na podstawie zeskanowanego głosu żywego aktora, który wyraził na to zgodę, otrzymał za to honorarium i otrzymuje je także przy każdym wygenerowanym nagraniu na stronie Fathers z użyciem tej technologii. Taka forma kontaktu z treściami Fathers pozostanie cały czas dostępna w naszych kanałach – uznajemy bowiem, że stanowi ona ważny kanał dotarcia do naszych odbiorców i zwiększa naszą odporność na działanie algorytmów ograniczających zasięgi naszych treści.
Nie zgadzamy się z obsadzaniem magazynu Fathers niemalże w roli głównych winowajców niedoli ilustratorów i ilustratorek. Tym bardziej, że zarzuty tego typu są formułowane bez podjęcia jakiejkolwiek próby pogłębienia perspektywy i zrozumienia kontekstu. A tak właśnie się działo w ostatnich dniach.
Trudno nie odnieść wrażenia, że skala i charakter krytyki, jaka nas dotknęła, stanowić mają substytut sprawczości, której próżno oczekiwać w zderzeniu z dużymi tytułami i portalami.
One masowo korzystają z tych narzędzi, zwalniają pracowników i zwiększają wymagania dotyczące efektywności pracy swoich zespołów. Robią to wyłącznie w celach optymalizacji i maksymalizacji zysków. Łatwiej jednak uderzyć w małego – bo mały nie ma jak oddać.
Podsumowując – przyjmujemy krytykę, jaka popłynęła w naszą stronę, wyciągamy z niej wnioski i wprowadzamy zmiany. Dziękujemy za Wasze głosy – usłyszeliśmy je. Eksperyment z używaniem ilustracji tego typu uważamy za zakończony. Będziemy sukcesywnie usuwać ilustracje tego typu ze starych tekstów. Jednocześnie, w trosce o przejrzystość naszych działań, umieszczamy na stronie informację o tym, jak wykorzystujemy AI w pracy. Zachęcamy inne redakcje do takiej samej praktyki.