Jak mężczyzna może przygotować się do porodu rodzinnego?

Mezczyzna na sali porodowej

Porody rodzinne są coraz bardziej popularne i na przestrzeni ostatnich lat wzrasta liczba mężczyzn obecnych przy narodzinach swojego dziecka. Taki poród może przynosić liczne korzyści – dla rodzącej kobiety, dla relacji między partnerami, dla samego mężczyzny jak i dla jego relacji z dzieckiem. Żeby tak jednak się stało istotne jest odpowiednie przygotowanie. Badania wskazują, że obecność na sali porodowej mężczyzn nieprzygotowanych do towarzyszenia swojej partnerce często miała wręcz negatywne skutki! Jak mężczyzna może przygotować się do porodu rodzinnego? Na co zwrócić uwagę?

Na początek dobrze jest sobie ustawić właściwą perspektywę i pamiętać, że nasza obecność przy rodzącej partnerce to jej prawo i jej wybór. Wynika to z konkretnych przepisów prawnych, które wskazują, że przy świadczeniu usług medycznych pacjentowi (w tym przypadku kobiecie) może towarzyszyć jakaś bliska osoba (może to być partner).

Nasza ewentualna obecność na sali porodowej ma być w pierwszej kolejności źródłem wsparcia dla naszej partnerki a nie sposobem zrealizowania własnych ambicji, czy po prostu „chęci bycia przy tym ważnym wydarzeniu”.

Choć na pewno, jeśli na tym nam po prostu zależy, warto o tym partnerce powiedzieć. Że chcemy od pierwszych chwil być z dzieckiem. Może być tak, że dla naszej partnerki ważny będzie sam fakt, że będziemy tam z nią. Warto jednak pomyśleć, że uczestnicząc w porodzie rodzinnym możemy dać znacznie więcej niż tylko obecność. Choć pewnie będą w trakcie porodu momenty, gdy ta obecność będzie jedynym, co dać możemy. Wtedy lepiej nie próbować robić nic więcej.

 

RELACJA

Przygotowania do porodu rodzinnego dobrze jest zacząć od poznania swoich potrzeb, obaw i oczekiwań. Kilka tygodni przed planowanym porodem warto zarezerwować sobie spokojny czas na taką rozmowę, żeby opowiedzieć sobie o tym, jak nam z tą perspektywą zbliżającego się porodu. Posłuchać, czego potrzebuje nasza partnerka, jakie ma nadzieje, na czym jej zależy, czego by oczekiwała z naszej strony, czy może się czegoś obawia. Dobrze jest przy tej okazji pogadać też o różnych ewentualnościach, w zależności od tego, jak będzie przebiegał poród (np. co w przypadku cesarki?). Wiedząc to wszystko łatwiej reagować, gdy już będziemy „w akcji”, łatwiej przejść przez ewentualne trudności. Taka rozmowa to też okazja, żebyśmy my podzielili się naszą perspektywą – nadziejami, obawami, pytaniami.

Jeśli obawiamy się, że na przykład z czyś sobie nie damy rady, to lepiej to przegadać wcześniej niż zgrywać pewnych siebie twardzieli a potem nie być w stanie zrobić tego, co zrobić obiecaliśmy.

Dobrym punktem wyjścia do takiej rozmowy może być wspólne przygotowanie planu porodu, gdyż tam rodząca kobieta może zapisać najważniejsze dla niej kwestie dotyczące tego, jak chciałaby, aby przebiegał poród i czas bezpośrednio po nim. Czy chce rodzić bez środków znieczulających? Czy nie będzie jej przeszkadzała obecność studentów podczas porodu? Czy chciałaby przyciemnić światła na sali porodowej? W internecie można znaleźć sporo generatorów planu porodu (np. na stronie fundacji Rodzić po ludzku), warto jednak spróbować go spersonalizować. To też jest lepiej widziane przez personel szpitala. My z żoną zrobiliśmy tak, że ona najpierw przygotowała taką wstępną wersję a potem wspólnie ją dopracowaliśmy. Patrząc z zewnątrz, mogłem też zaproponować, jak coś przeformułować, żeby było łatwiejsze do zrozumienia albo bardziej podkreślało priorytetowe dla nas kwestie. Wspólne przygotowanie planu porodu może dać naszym partnerkom większe poczucie bezpieczeństwa, radość z tego, że jesteśmy w tych przygotowaniach razem. Dla nas, mężczyzn, to okazja do poznania potrzeb i obaw naszych partnerek, oswojenia się z tym, co przed nami i zaangażowania w przygotowania do porodu. Mając w pamięci te wszystkie kwestie, możemy w trakcie porodu przypomnieć naszej partnerce, że na jakieś zabiegi nie chciała się zgadzać albo na czymś szczególnie jej zależało.

WIEDZA I UMIEJĘTNOŚCI

Tak, jak wspominałem na początku, bardzo ważne jest przygotowanie mężczyzny do udziału w porodzie rodzinnym. Dotyczy to także podstawowej wiedzy o przebiegu porodu oraz kilku prostych, ale ważnych umiejętności.
Poród (zwłaszcza pierwszy), o ile nie jest planowanym cesarskim cięciem, może trwać kilka(naście) godzin.

Ja z moją żoną przy porodzie naszego synka spędziłem na sali porodowej łącznie około 30 godzin. Bardzo przydatna była przy tym wiedza o tym, jakie są kolejne fazy porodu i jakie procedury medyczne im towarzyszą.

Naprawdę lepiej, żebyśmy nie musieli o to co chwilę wypytywać naszych rodzących partnerek albo położnych. I jedne, i drugie będą miały ważniejsze sprawy na głowie niż tłumaczenie, co się dzieje. A siedzieć biernie obok, nie wiedząc, o co chodzi, to też nie jest komfortowa sytuacja. Warto wobec tego poczytać trochę o przebiegu porodu albo, jeśli jest taka możliwość, skorzystać z jakichś zajęć/ webinarów w szkołach rodzenia, które tego dotyczą. Dobrze jest też dowiedzieć się trochę o farmakologicznych i niefarmakologicznych metodach łagodzenia bólu u rodzącej. W wielu tych kwestiach możemy być bardzo pomocni (np. robiąc masaż, pomagając w kąpieli albo przygotowując okłady z wilgotnej tetry). Na pewno warto zapoznać się z tzw. aktywnymi pozycjami porodowymi, w których kobieta nie leży cały czas na łóżku, ale podczas skurczy może przybierać różne pozycje, które wspierają efektywność skurczy i łagodzą ból. W kilku z nich pomocne może być oparcie się o partnera. Czasem w szkołach rodzenia są warsztaty poświęcone tej kwestii. Opis pozycji i grafiki ilustrujące sposób, w jaki mężczyzna może przy tym pomóc można znaleźć na stronie fundacji Rodzić po ludzku. Dobrze jest też przećwiczyć wcześniej (np. na jakichś warsztatach albo z użyciem lalki w domu) prawidłowe trzymanie noworodka, żeby móc wziąć dziecko na ręce po porodzie. Nawet kilka chwil spędzonych na rękach u taty jest bardzo cenne – inicjuje budowanie więzi tata-dziecko (także na poziomie reakcji biologicznych) i daje pierwszą okazję do zapoznania się.

LOGISTYKA

Przygotowując się do porodu, warto zadbać też o kilka bardzo prozaicznych kwestii, które jednak, gdy o nie nie zadbamy, mogą okazać się źródłem sporego stresu i trudności.

Kwestia pierwsza to dojazd do szpitala. Warto dobrze sprawdzić trasę, najlepiej w różnych porach dnia, żeby wiedzieć, którędy dojechać najszybciej.

Raczej w niewielu szpitalach jest możliwość zostawienia auta na szpitalnym parkingu na czas porodu, więc dobrze jest rozejrzeć się za parkingiem. Czy w pobliżu jest strefa płatnego parkowania? Czy łatwo znaleźć miejsce? Czy lepszą opcją będzie skorzystać z jakiegoś parkingu strzeżonego w okolicy? Warto też zadbać o to, żeby mieć przy sobie gotówkę na opłacenie parkingu albo ściągniętą aplikację do dokonania takiej opłaty. Szkoda by było po wyjściu z porodówki znaleźć za szybą mandat do opłacenia albo musieć odbierać odholowane auto z parkingu Straży Miejskiej… Ostatnia sprawa to procedury obowiązujące w danym szpitalu. Mogą one wyglądać różnie w kwestii obecności mężczyzny na sali porodowej, tego którędy się tam wchodzi albo jakie dokumenty trzeba mieć. Aktualnie mogą też panować różne zasady związane z przeciwdziałaniem pandemii. Warto sprawdzić to wszystko zawczasu na stronie szpitala, gdzie planujemy rodzić.

EKWIPUNEK

Last, but not least. W internecie znaleźć można mnóstwo porad, co na salę porodową powinna zabrać kobieta, ale rzadko wspomina się o tym, co do swojej torby powinien zabrać towarzyszący jej partner.

Rzecz pierwsza to jedzenie. Nie dla naszych partnerek, ale dla nas. Nie ma co liczyć, że szpital poczęstuje nas obiadem i kanapkami. Opcja z wyskoczeniem po jakieś zakupy w trakcie porodu też niespecjalnie wchodzi w grę. Warto więc przygotować sobie sporo kanapek i jakieś przekąski, które szybko dodadzą energii (np. batony, banany, kabanosy). Lepiej mieć więcej niż mniej. Ja po kilkunastu godzinach na porodówce bardzo cieszyłem się, że zrobiłem sobie dużo kanapek.

Druga rzecz to woda. Dobrym rozwiązaniem jest bidon z filtrem, który można uzupełniać kranówką ze szpitala. To na pewno wygodniejsze niż branie zgrzewki z butelkami wody mineralnej (chociaż jedną taką też dobrze mieć).

Kolejna kwestia to odpowiedni strój. Mężczyzna towarzyszący rodzącej kobiecie dostaje często ochraniacze na buty i jakiś fizelinowy fartuch. Na salach porodowych jest zazwyczaj dosyć ciepło. Wysiłek fizyczny i emocje też dokładają swoje, więc warto ubrać się wygodnie i lekko. Sportowe buty, jakiś cienki dres albo szorty, przewiewny T-shirt (ja po prostu wziąłem taki oddychający, w którym chodzę po górach).

Dobrą opcją jest przewiewna koszula – w przypadku potrzeby kangurowania dziecka, wygodniej rozpiąć guziki niż wygrzebywać się z T-shirtu i paradować po porodówce z gołą klatą.

Dodatkowo dobrą opcją będzie wzięcie swojego komputera albo smarftona/ tabletu wraz z synchronizowanymi głośnikami bezprzewodowymi. Ulubiona muzyka często pomaga w odprężeniu się i oswojeniu nowego miejsca. Przydatny może być też koc, który będzie można położyć na podłodze podczas stosowania pozycji wertykalnych albo robienia partnerce masażu. Najlepiej taki, którego nie będzie specjalnie żal, jeśli się pobrudzi.

Poród rodzinny może być pięknym doświadczeniem, cementującym nasze więzi z partnerką i okazją do tego, żeby wspólnie powitać nasze dziecko. Zadbanie o te kilka kwestii, które opisałem powyżej, na pewno pomoże lepiej przeżyć ten czas, oszczędzi trochę stresu i sprawi, że będziemy mogli wesprzeć nasze partnerki w trakcie porodu.

Kamil Janowicz – mąż Karoliny, tata czteromiesięcznego Franka, psycholog, doktorant na Wydziale Psychologii i Kognitywistyki, doktorant-stypendysta w grancie Narodowego Centrum Nauki. Prowadzi liczne badania naukowe dot. psychologii rozwoju człowieka, psychologii rodziny i psychologii narracyjnej. Obszarami jego szczególnego zainteresowania jest temat przygotowania się do rodzicielstwa (zwłaszcza u mężczyzn) a także rozwój tożsamości u młodych ludzi. Jest autorem kilkunastu publikacji naukowych dotyczących powyższej tematyki. Doświadczenie zawodowe zdobywał prowadząc zajęcia ogólnorozwojowe dla małych dzieci i ich rodziców, warsztaty wspierające rozwój kompetencji rodzicielskich u ojców oraz warsztaty dla mężczyzn w szkole rodzenia. Mieszka w Poznaniu. Prowadzi bloga poświęconego ojcom i ojcostwu – www.fatheringdaily.com / www.facebook.com/FatheringDaily.

Udostępnij