Chodźcie na biegówki!

Chodźcie na biegówki! - Fathers.pl
Fot. Tomasz Kaczor
Biegówki Poradnik #biegówki #zima

Słuchaj w formie podcastu

Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Hasło: „narty” kojarzy ci się z kolejkami do wyciągów, drogimi goglami i strachem przed stromym stokiem? Ten tekst jest dla ciebie. Narciarstwo biegowe to jedyny zimowy sport, w którym trening możesz zacząć na placu zabaw, a twój syn może okazać się świetnym instruktorem. Chodźcie na biegówki! Nikt tu nie ocenia stylu, tu liczy się tylko jedno: jak wspaniale śnieg trzeszczy nam pod deskami.

Łukasz Marks odbiera telefon, słyszę przyspieszony oddech, pewnie jest w biegu. W końcu mamy poniedziałek, wczesne popołudnie, środek dnia pracy. – Owszem, jestem, dosłownie – śmieje się. – Wskoczyłem na biegówki i muszę załatwić parę spraw.
Wiem już, że rozmawiam z właściwą osobą.

Pan Łukasz jest właścicielem wypożyczalni na warszawskich Młocinach. Pytam go, co trzeba zrobić, żeby zacząć jeździć na biegówkach. Pytam, chociaż sama zrobiłam już pierwszy krok – pożyczyłam sprzęt i poszłam do lasu z przyjaciółmi, którzy zjeździli już wiele ścieżek i bezdroży.

– Dobrze pani zrobiła – chwali mnie. – Nie da się inaczej, jak wziąć narty, przypiąć do nóg i iść na śnieg. Styl klasyczny to nic innego jak spacer na śniegu, tyle że na deskach. Wystarczy się odważyć – dodaje.

Niestety, od razu wzięłam też kijki i zrobiłam parę innych drobnych błędów, które pewnie trochę wydłużą moją biegówkową edukację domową. – Ale przyjemności nie odbiorą – uspokaja mnie pan Łukasz.

Jak zawsze – najlepszy przykład dają dzieci. Mój syn, znudzony zaliczaniem kolejnej górki na sankach, postawił stopy w swoich zwykłych śniegowcach na o wiele za długich nartach i zaczął po prostu sunąć po śniegu. Przypadkowo, a może wiedziony intuicją, do której najwyraźniej nie mam dostępu, odkrył pierwszy element w metodzie nauki dla początkujących biegówkowiczów:

1. Weź narty, zostań w zwykłych butach, postaw stopy na deskach i zacznij od przesuwania się po śniegu. Na początku zapomnij, że masz kijki, spróbuj bez nich.

Do pierwszych prób wcale ich nie potrzebujemy. Ludzie myślą, że są niezbędne – przynajmniej ja miałam takie poczucie. Ale jeśli nauczysz się odpychania od śniegu bez kijków, potem będzie łatwiej. Wydają się konieczne, żeby utrzymać równowagę. – Lubię je sobie porównywać do chwytaków, którymi zbiera się śmieci w parku. Na biegówkach nie trzeba tego robić. Równowagę utrzymujemy inaczej – wyjaśnia pan Łukasz. Tłumaczy, że z tą jest podobnie jak w jeździe na rowerze. Przy dwóch kilometrach na godzinę bardzo trudno utrzymać balans, ale przecież nie jest to powód, dla którego mielibyśmy używać podpórek. Gdy jednak nabierzemy trochę prędkości, poczucie równowagi znacząco się zwiększa.

To, co jest ważne i może wydawać się zupełnie oczywiste – choć wcale takie nie jest, gdy po raz pierwszy masz na nogach narty – to naprzemienna praca rąk i nóg (to znaczy: prawa narta do przodu – lewa ręka do przodu).

Porady przyjaciół są bezcenne, szkółki też niczego sobie, ale na szczęście internet pełen jest niezłych filmików instruktażowych.

2. Kiedy już zmienisz buty na te biegówkowe, wepnij je i rusz. Odepchnij się jedną nogą od śniegu i pojedź chwilę na jednej narcie, na zmianę, kołysząc się lekko na boki.

– Ludzie zazwyczaj świetnie sobie radzą. A do mojej szkółki przychodzą osoby w każdym wieku. Nawet całkiem małe dzieci, które ledwo co nauczyły się chodzić. W takich wypadkach najlepiej, jeśli mama stoi gdzieś dalej – żartuje pan Łukasz. – Niedawno byli też razem dziadek, ojciec i syn. Fajny początek wspólnych przygód.

 

Chodźcie na biegówki!

3. Możesz też zrobić takie ćwiczenie: odepnij jedną nartę i jedź tylko na jednej, odpychaj się od śniegu drugą nogą.

– W zasadzie to całe biegówki są właśnie o tym: o odbijaniu się nogą od śniegu – mówi pan Łukasz i zatrzymuje się w sklepie, żeby kupić nowy tacker do wyznaczania tras.

Narciarstwo biegowe opiera się na trzech podstawowych krokach.

Pierwszy to krok naprzemienny. Polega na tym, że odbijamy się z jednej narty i „skaczemy” na drugą. W ten sposób można sobie spokojnie spacerować lub w wersji bardziej sportowej – nartę odrywamy w górę po odbiciu i „wkopujemy” płynnie do przodu. Drugi nazywa się jednokrokiem i składa się z dwóch ruchów: wybijasz się z nartą w górze i stoisz na jednej nodze, następnie jest pchnięcie kijkami w pozycji niskiej zjazdowej i od nowa, na drugą nogę. Trzeci to wersja najprostsza nazywana bezkrokiem – narty poruszają się wyłącznie poprzez odbicie z kijków.

Pan Łukasz biegówki włożył po raz pierwszy jakieś trzydzieści lat temu, przypadkowo, gdy którejś zimy spotkał na spacerze parę starszych ludzi na nartach. Moda na nie jeszcze długo nie śniła się nikomu nad Wisłą, nie wspominając o nieco zakurzonym retro stylu, z którym wówczas się kojarzyły. – Pożyczyłem od nich, pozwolili mi spróbować i się zaczęło – wspomina.

4. Wolność

Na biegówkach można jeździć wszędzie (gdzie pozwala na to zdrowy rozsądek).

Nie potrzeba specjalnych torów (choć takie są i można z nich korzystać), wyjątkowego sprzętu, blichtru Chamonix, kosztownych skipassów i profesjonalnych stoków.

– Wsiadam do samochodu i jadę przed siebie, aż zobaczę miejsce, które jest… ładne. Zatrzymuję się, wpinam narty i ruszam. To są moje ulubione przygody. Polecam trasę z Warszawy na Białystok – są tam bardzo fajne miejsca do jazdy. Można biegać też wieczorami – dla tych, którzy boją się ciemności albo dzików proponuję zebrać grupę. Dziki na pewno uciekną pierwsze.

5. Narty

– Biegówkowicze to szczególny typ ludzi – nawet gdyby przypiąć im do nóg zwykłe sztachety z płotu, to i tak będą zadowoleni – mówi pan Łukasz, gdy próbuję namówić go na porady dotyczące sprzętu. – Ale tak naprawdę wszystko zależy od potrzeb: gdzie będziemy jeździć i jak często.

Wypożyczalnie pełne są dobrego sprzętu, a oprócz tego, że każdy właściciel ma swoje preferencje, to z pewnością doradzi, co i jak wybrać. Jak każdy sprzęt sportowy, także i ten biegówkowy trzeba dopasować do wzrostu i wagi oraz tego, co jest naszym celem. – Jednym z elementów, który warto wziąć pod uwagę przy zakupie na własność jest szerokość desek – radzi pan Łukasz. Sam preferuje narty niezbyt szerokie, wzmocnione metalowymi krawędziami, które ułatwiają bieganie w trudniejszych warunkach, a przy mniejszym śniegu dają większą stabilność. Mieszczą się także w torze – narty szerokie mogą się ocierać, co powoduje mniejszy komfort jazdy.

Chodźcie na biegówki!
Chodźcie na biegówki!

Potrzebujecie więcej zachęty? Mówię do was – wszyscy, którym podoba się ta zima, którzy kochają spacery, ale nie szusują po stokach, bo nie lubią (tak, są tacy), którym się nie złożyło albo boją się wysokości, nie mogą z różnych powodów wyjechać, albo mają ograniczony budżet ma zimowe ferie.

Zdradzę wam moją tajemnicę. Parę dni temu wylądowałam na… placu zabaw, przebierając nogami na deskach wokół zjeżdżalni, na której bawiły się moje dzieci, zmęczone sankami. Czy to wystarczający dowód na to, że to naprawdę wolność i całkowity luz? Chodźcie na biegówki!

Chodźcie na biegówki!

 

Czytaj więcej