Żywot człowieka zmęczonego

Twoja historia jest dziurawa, Manglehorn. Dziurawe są też twoje motywacje, dziurawe są portrety tych, którzy cię otaczają. Nie tylko ty żyjesz w innej rzeczywistości.

Ta miła kobieta z banku, z którą widujesz się w piątki – Dawn – zasłania się hasłami afirmującymi życie. Nadal, nie będąc już młodą, niby wierzy, że może ją spotkać coś pięknego, prawdziwego. Dziwna jest ta jej wieczna pogoda ducha. Twój dawny uczeń, Gary (Harmony Korine) zbudował sobie własny porno Disneyland, który mu ubarwia życie. Twój syn, Jacob (Chris Messina) od prawdziwego życia ucieka w pracę.

Obraz ciebie sklejam z historii opowiedzianych przez innych – twojego syna, twojego ucznia, nianię twojej wnuczki. Z tych opowieści wyłania się postać działacza, lidera, człowieka, który umiał pociągnąć za sobą innych, który był autorytetem, a nawet zaklinaczem zwierząt. Co się z tobą stało, Manglehorn? Zdziwaczałeś, zamknąłeś się w sobie. Zacząłeś żyć przeszłością, ideałem, który sam sobie stworzyłeś. Uwierzyłeś w to, że byłoby lepiej, gdyby cofnąć czas i pogrzebać w tym, co już się wydarzyło, zmieniając bieg wypadków. Tak właśnie wygląda jesień twojego życia – w pustym domu, z kotką Fannie. I z zamkniętym pokojem, który jest jednocześnie relikwiarzem i mauzoleum twojej miłości.

Dźwięki teraźniejszości docierają do Ciebie jak przez szybę. Nic nie widzisz, nawet tej kraksy na drodze. Jest dla ciebie nierzeczywista – zamiast krwi rozlewa się tam sok z arbuzów. Codzienność mija ci między stołówką, bankiem, domem, spotkaniami z synem i wnuczką, znaczona przez małe rytuały, nawyki, schematy.

Nie bardzo ci wierzę, Manglehorn. Zastępujesz życie opowieścią o życiu, bo gawędziarzem jesteś naprawdę niezłym. Tylko czy ta opowieść wyraża twoje prawdziwe problemy i tęsknoty? Czy ta kobieta, do której od lat piszesz listy – Clare – istniała naprawdę? Czy znał ją ktoś poza tobą? Te listy ciągle wracają, a obraz ukochanej, który stworzyłeś sobie w głowie, na pewno mocno odbiega od jej realnej postaci. Tak ci wygodniej, Manglehorn. Życie jest nudne, banalne, pospolite do bólu. Lepiej otulić się nierzeczywistym wspomnieniem, usiąść w fotelu, puszczać kółka z dymu. Ślizgać się po powierzchni w relacjach międzyludzkich, nawet w relacji z synem. Przecież nie był owocem związku zawartego z miłości. Nic mu nie jesteś winien. Wyrósł na karierowicza, żeruje na innych. Ma mnóstwo forsy. Rozmawiacie głównie o forsie i o pracy. Często go krytykujesz. Boisz się prawdziwych uczuć, prawdziwych emocji. Wstydzisz się kobiety, która zaczyna płakać podczas spotkania z tobą.

Właśnie, kobieta. Dawn (Holly Hunter). Podobasz się jej. Lubicie spędzać razem czas. Ona wpuszcza cię do swojej prywatnej przestrzeni, a ty popełniasz niewybaczalne faux pas, zapraszając ją na randkę do stołówki i z błyskiem w oku opowiadając o idealnej byłej ukochanej.

Nie wierzę ci. Nawet reżyser, David Gordon Green, ustawia co jakiś czas znaki ostrzegawcze. Nierzeczywiste, oniryczne obrazy, postacie mimów.

Mimo to, Manglehorn, nie można od ciebie oderwać wzroku. Czy pijesz kawę, palisz, karmisz kotkę Fannie, idziesz ulicą, twoje drobne gesty i mimika są mistrzowskie. Al Pacino się nie starzeje. Jak butelka dobrego wina. Trochę w niej goryczy, ale bije z niej dojrzałość i pełnia.

A rozkwitasz naprawdę wtedy, gdy spotykasz się z wnuczką, Kylie. Wtedy opadają maski, złudzenia, pozory. Jest szczerość. Jesteś mądrym i zabawnym dziadkiem, Manglehorn. Dziadkiem Angelo, który uczy wnuczkę wypuszczać baloniki do nieba, kupuje jej lody, uważnie i z ciekawością przygląda się światu wspólnie z małą dziewczynką. Kadry z tobą i Kylie są jakoś bardziej kolorowe.

Jesteś ślusarzem, właścicielem firmy Lock&Key. Dorabiasz klucze, otwierasz zamki, ratujesz ludzi, a sam zatrzasnąłeś się w sobie od środka. Czy naprawdę dopiero siła zewnętrzna musi ci pokazać, jak użyć klucza? To jest twoja szansa. Nie zmarnuj jej, Manglehorn.

Udostępnij