Zimowa wyprawa z BMW

Filip Blank
Zdjęcia: Filip Blank

Zima w mieście potrafi być okrutna. Brudna masa śniegu zmieszanego z błotem i solą zalega na ulicach i chodnikach. Wiszący nisko smog ogranicza widoczność, a zawieszony pył gryzie w nos i gardło. Zainspirowani możliwością doświadczenia piękniejszej zimy, zrywamy się przed wschodem słońca i ruszamy naszym BMW X1 na południe.

BMW zaprezentowało tego małego SUV-a w 2009 roku i pomimo bardzo ciasnego wnętrza, słabych właściwości jezdnych i dość wysokiej ceny sprzedawał się wyśmienicie. Konkurencja w tym lukratywnym segmencie jest bardzo zażarta, więc aby pozostać na szczycie, nowe X1 miało sporo do poprawy. Czy bawarskiej marce się to udało i czy wprowadzone zmiany wystarczą aby pozostać na szczycie list sprzedażowych?

Nowa generacja X1 urosła nieco w stosunku do swojego poprzednika. Zbudowana jest na nowej, z założenia przednio-napędowej platformie, na której powstaje BMW Serii 2 Active Tourer oraz Mini. Wybór tej platformy oznacza, że X1 musi radzić sobie nie tylko w terenie, ale jest też zmuszone przedzierać się przez pagórki filozoficzne, odbiegając od tak charakterystycznego już dla tej marki tylnego napędu. Nowa platforma pozwoliła na znaczną poprawę we wnętrzu. Miejsca jest wystarczająco na komfortową podróż dla czterech dorosłych osób, ale bez problemu zmieści się też tu rodzina z trójką dzieci. Bagażnik jest bardzo pojemny, a dzięki zastosowaniu podniesionej podłogi z klapą, uzyskano płaską przestrzeń ładunkową, do której bez problemu włożymy większe przedmioty oraz praktyczny schowek na drobniejsze rzeczy pod spodem. Fotele tylnej kanapy rozkładają się niezależnie, co pozwala na bezproblemowe przewożenie nart lub innych niewymiarowych przedmiotów. Całą kanapę możemy przesunąć do przodu lub do tyłu – daje to możliwość wyboru pomiędzy miejscem na nogi a zwiększoną przestrzenią ładunkową. Dodatkowo panoramiczny szklany dach optycznie powiększa wnętrze wypełniając je światłem.

Przednie fotele, które stanowią wizytówkę wnętrza naszego X1, zasługują na pochwałę. Wykonane są z materiałów wysokiej jakości i pozwalają na dopasowanie wygodnej pozycji  pasażerowi oraz kierowcy w każdej płaszczyźnie. Ich kształt oraz regulowane podparcie na uda zapewniają odpowiednie trzymanie na zakrętach i wygodę nawet przy długich podróżach. Nasz egzemplarz wyposażony był w opcjonalne podgrzewane fotele, które świetnie spisywały się w zimowych, mroźnych warunkach. Dynamicznie zaprojektowana deska rozdzielcza płynnie łączy się z resztą wnętrza, a minimalizm, który dominuje w środku jest udogodnieniem nie tylko pod względem estetycznym, ale również praktycznym, zwiększając komfort  prowadzenia bez zbędnego rozpraszania. Wyposażony w system nawigacyjny Plus, nasz samochód zyskał 8-calowy wyświetlacz o bardzo wysokiej rozdzielczości, nawigację TMC z informacjami na temat ruchu oraz pełnokolorowy wyświetlacz BMW Head-Up transmitujący informacje istotne podczas jazdy w bezpośrednim polu widzenia kierowcy. Pomimo tych wszystkich cyfrowych udogodnień, zegary pozostały analogowe przywołując nostalgiczny uśmiech na twarzy kierowcy. Widoczność zza kierownicy jest imponująca i pozwala na łatwe ocenienie odległości i poruszanie się w miejskich warunkach. Na szczególną uwagę zasługuje „asystent kierowcy”, w którego skład wchodzą czujniki parkowania umieszczone z przodu i z tyłu, wysokiej jakości kamera cofania oraz system asekuracji przed opuszczeniem pasa ruchu. Wszystkie te systemy można łatwo kontrolować przyciskiem umieszczonym tuż pod ekranem co daje nam swobodę i brak poczucia podporządkowania się elektronice, którą naszpikowany jest samochód.

Zawieszenie jest sztywne jak na luksusowego SUV-a, co nadaje mu pozornie sportowego charakteru. Samochód najlepiej czuje się na gładkich nawierzchniach, a dwulitrowy benzynowy silnik o mocy prawie 230 koni mechanicznych potrafi dostarczyć radości z jazdy. Dodatkowy pakiet stylistyczny „M Sport” nadaje mu dynamicznego wyglądu, a obecność turbosrpężarki pod maską zdradza intercooler, który dumnie prezentuje się za dużymi wlotami powietrza przedniego spoilera. Tył wygląda równie agresywnie za sprawą pełniącego jedynie funkcję estetyczną dyfuzora, oraz podwójnego wydechu. Całość dopełniają czarne, 19-calowe felgi, które świetnie komponują się z resztą samochodu.

Gdy słońce zaczyna leniwie się wspinać ponad horyzont, przecinamy kolejne kilometry „Gierkówki” mijając Radomsko i majaczące z daleka kominy elektrociepłowni Bełchatów. W ten weekend w Zakopanem odbywa się konkurs skoków narciarskich, więc aby ominąć duży ruch, kierujemy się w Beskidy. Mijamy budzące się do życia Katowice i choć poruszamy się dwupasmówką, ruch utrudniają ograniczenia prędkości fotoradary oraz światła. Przeciskamy się przez Bielsko-Białą i kierujemy na Szczyrk. Samochód jest dobrze wyciszony i podczas jazdy jedyne co dociera do naszych uszu, to szum powietrza, dlatego kiedy pojawiamy się na szczycie przełęczy, uchylam lekko okno, aby posłuchać dźwięków silnika, które odbijają się od śniegowych ścian, tworzących swego rodzaju biały tunel. Automatyczna 8-stopniowa skrzynia biegów spisuje się bez zarzutów w trasie, zawsze dobierając odpowiednie przełożenie, lecz gdy tylko droga zaczyna znikać za ostrymi zakrętami i nawrotami o 180 stopni, przełączam ją w tryb manualny aby samodzielnie wybierać biegi manetkami umieszczonymi za kierownicą. Pogoda nam sprzyja. Słońce przebija się przez korony drzew, roztapiając śnieg, który spływa poboczem. Docieramy do Wisły kierując się w stronę Ustronia z zamiarem zdobycia Równicy. Na szczycie przed naszymi oczami rozpościera się piękna panorama okolicy. X1-ka prezentuje się tu znakomicie i przyciąga spojrzenia turystów. Zostajemy tu chwilę, aby nacieszyć się słońcem i naładować energią na podróż do domu. Popijając gorącą kawę z termosu i usatysfakcjonowani doświadczeniem piękniejszej zimy, ponownie zasiadamy w wygodnych fotelach, dzięki którym myśl o powrocie maluje uśmiech na naszych twarzach. BMW X1 to idealny miejski samochód, który bez problemu stanie się również kompanem dalekich wypraw.