Weekend na Szmaragdowej Wyspie

Natalia Roś
Zdjęcia: Kylemore Abbey & Gardens

Chociaż wakacje już się kończą, to właśnie wrzesień jest idealnym czasem na weekendowy wypad na Szmaragdową Wyspę. Irlandia częściej kojarzy nam się z sezonowymi wyjazdami zarobkowymi, co lekko przyćmiewa jej niepowtarzalnie piękny krajobraz. Czy można naładować baterię w zieleni tylko przez 3 dni? Przekonajcie się sami.

Większe miasta w Irlandii, takie jak Dublin, Cork czy Shannon omijamy z daleka i szybko z lotniska wsiadamy w wynajęty samochód lub do jednego z dalekobieżnych autobusów City Link lub Gobus. Podróżując autobusami warto od razu kupować bilet tam i z powrotem, bo jest znacznie tańszy.

Jednym z najlepszych przystanków na mapie Irlandii jest miasto Galway, znane z kultywowania języka irlandzkiego, muzyki, pieśni i tańców. Stąd to już rzut kamieniem do głównej atrakcji turystycznej Irlandii – Moherowych Klifów. Mają około 8 km długości i w najwyższym miejscu osiągają wysokość 214 m. Okolica fascynuje urokliwym krajobrazem z łagodnym, umiarkowanie ciepłym klimatem charakteryzującym się dużą liczbą opadów. Klify, morze i mgły tworzą mistyczną i niesamowitą atmosferę irlandzkiego wybrzeża.

Ten, kogo męczą tłumy turystów, wybierze się pewnie w drugim kierunku. 80 km od Galway znajduje się Letterfrack (sprawdź rozkład jazdy autobusów tutaj) – mała, malownicza wioska ukryta u podnóża Parku Narodowego Connemara. Wzniesienie Diamond Hill jest w sam raz na weekendową wycieczkę. Co prawda nie wymaga specjalnej zaprawy wspinaczkowej, ale bez odpowiedniego obuwia i odzieży lepiej się tam nie wybierać. Raz w tygodniu (do końca września) są tam organizowane wycieczki oprowadzające dla dzieci, które chcą poznać faunę i florę okolicy.

W Letterfrack można pożyczyć rower, kask i kamizelkę odblaskową (15 euro/1 dzień) i wyruszyć na wycieczkę do oddalonego o 5 km Opactwa Kylemore Abbey. Kiedyś pałac, potem klasztor, a do 2010 roku mieściła się tam ekskluzywna międzynarodowa szkoła żeńska prowadzona przez siostry zakonne. W pobliżu znajduje się kościół, duży ogród w stylu wiktoriańskim, z pawilonami ogrodowymi i zabytkowymi szklarniami. A obok ogrodów – jedna z najprzyjemniejszych restauracji z kawiarnią, w której podaje się wyśmienitą angielską herbatę i tradycyjne irlandzkie bułeczki Scones z rodzynkami podawane z masłem, dżemem i bitą śmietaną!

Podróżując z powrotem w stronę lotniska, ma się wrażenie, że w Irlandii – oprócz kilku zurbanizowanych punktów – nie ma nic oprócz licznych jezior, grup niskich gór, pozostałościach rozległych bagien, a przede wszystkim najwyższych i najpiękniejszych klifów w Europie. Taki weekend na pewno rozbudzi apetyt na więcej szmaragdowo-soczystej zieleni irlandzkiej natury.