Radość rodzica. Duma mentora.

Jacek Santorski
Zdjęcia: Magda Starowieyska

Spotkaliście się z pojęciem naches? To pochodzące z języka jidysz określenie bezinteresownej radości lub dumy rodziców z osiągnięć dzieci.

Jak ustalił Dalajlama i amerykański psycholog Paul Ekman, słowo to ma kilka synonimów w języku Tybetańczyków, nie występuje jednak w językach anglosaskich.

My też zwykliśmy traktować dzieci jako „pociechy”. Jeśli jesteśmy dumni, to raczej z poziomu ego, kompensacji przez dzieci naszych kompleksów czy aspiracji. Wciąż ważniejsze jest dla nas to, jak otoczenie zachwyca się, docenia czy zawistnie patrzy na nasze dzieci, niż to, czy osiągnięcia autentycznie cieszą samych najmłodszych. Gdy filmujesz, jak twoje dziecko zbiera brawa, bo powiedziało wierszyk, zatańczyło czy zrobiło gwiazdę – popisało się – to nie jest czyste naches albo nawet jego wynaturzenie. W naches występuje naturalny element radości z naszego udziału w poszukiwaniach czy treningu, które podjęło dziecko – także dorosłe – by coś osiągnąć lub stać się kimś. Pod warunkiem, że w osiągnięciu, z którego jesteśmy dumni, jest ono sobą, podmiotem. Jest to więc bardziej radość facylitatora niż reżysera czy inwestora. Radość bez oczekiwania zwrotu, bez zobowiązań.

Rabin Toronto – Chaim Steinmetz – na blogu Hapiness Warrior podkreśla, że czyste naches: „is not about getting, is about giving”. Przypomina, jak kilka lat temu znany fizyk Randy Pausch świadomy, że umrze przedwcześnie na raka, spisał życiowe mądrości dla trojga swoich dzieci, by wykorzystały je, gdy dorosną i będą gotowe je przyjąć.

Zwróćcie uwagę, że naches może mieć też dziecko, gdy uczy tatę lub dziadka nowej gry czy pokazuje innowacyjne oprogramowanie albo inspirujące nowości w sferze mody, designu czy nowych technologii. Naches bywa też doświadczeniem nauczycieli, trenerów, coachów w biznesie czy szefów. Ostatnio pojawiło się w tej sferze pojęcie junior mentoringu. Gdy młodzi pracownicy z „pokolenia Y”, otwierają oczy szefa na nowe aplikacje w jego smartfonie, a on jest w stanie szybko je opanować, mają naches.

Dla mnie naches to p r a k t y k a. Sprawdzam się, zapytując: jako kto jestem dumny? Dumny z syna, jako kogo? Ciągle się uczę, kochać dla ciebie bardziej, niż dla siebie, być lepszym i bardziej szczęśliwym.

A jak tobie to idzie? Jeśli ten felieton pomoże ci być lepszym ojcem, będę miał naches.