Pszczelarz z Islandii

Marianna Chade

Pszczelarstwo na Islandii to hobby z gatunku ekstremalnych. Na wyspie pszczoły nie występują w warunkach naturalnych. Pierwsze próby zakładania pasiek, ale przede wszystkim przysposobienia pszczół do tutejszych surowych warunków, miały miejsce w latach 30. ubiegłego wieku i nie powiodły się. Potem jeszcze parokrotnie sprowadzano rodziny z różnych krajów, ale po kolejnych porażkach w latach 70. zaniechano dalszych prób. Na Islandię pszczoły sprowadził ponownie dopiero Egill Rafn Sigurgeirsson w 1998 roku. Od tego czasu, co roku na wyspę sprowadzane są nowe rodziny, które zajmują miejsce tych, które nie przetrwały islandzkiej zimy. Na wyspie znajduje się łącznie około 150-200 rodzin pszczelich – to mniej więcej tyle ile liczą większe rodzinne pasieki w Polsce.

Torbjörn Andersen jest jednym z najbardziej doświadczonych pszczelarzy na wyspie. Mieszka w Garðabær niedaleko Raykiaviku. Razem z Nikol, zapaloną pszczelarką, która pomaga mu przy ulach opiekują się 20-25 rodzinami.

Torbjörn, jesteś jednym z najbardziej znanych pszczelarzy na Islandii. Możesz opowiedzieć nieco o tym, jak to wszystko się zaczęło?

Moja pszczelarska historia zaczęła się w wieku 14 lat w Norwegii. Wtedy zacząłem zajmować się swoją pierwszą rójką. Byłem szczęściarzem, bo miałem mentora. Uważam, że mentoring jest niezwykle istotny w przypadku pszczelarstwa. Poza tym czytałem dużo literatury fachowej. W późniejszym czasie zacząłem studia medyczne, co wiązało się z przerwą na jakieś 10 lat. Po ich ukończeniu ponownie związałem się z pszczelarstwem w Bergen. Utrzymywałem 15-20 kolonii przez wiele lat. W 2008 przeniosłem się na Islandię. Dla obcokrajowców przeszkody, którym musimy stawić czoła – głównie klimat i niskie temperatury w okresie letnim – mogą być trudne do zrozumienia.

Rzadko kiedy, myśląc o Islandii myśli się o niej w kontekście pszczół. Opowiedz trochę więcej o tej pierwszej rójce i swoim mentorze.

Pierwszą rójkę kupiłem od lokalnego pszczelarza. To był właściwie pomysł mojego taty. To on zaszczepił we mnie pomysł zajęcia się pszczołami. Moim pierwszym mentorem był doświadczony pszczelarz, mieszkający w miejscowości, w której dorastałem. W wieku 20 lat przeprowadziłem się na Islandię, by studiować medycynę. Po studiach wróciłem do Norwegii i na powrót zająłem się pszczołami. Tym razem na poważnie. W tamtym czasie kupiłem 5 kolonii od starszego pszczelarza, który kończył swoją przygodę z pszczołami. On też stał się moim mentorem. Jego rady okazały się być bardzo pomocne w zimnym klimacie Bergen.

 

 

Łatwo jest pogodzić pracę zarobkową z opieką nad pszczołami?

Jestem lekarzem. Przez 6 miesięcy nie ma żadnej aktywności pszczelej. Najwięcej pracy przypada na wiosnę (gdy trzeba zająć się słabszymi rodzinami itp.) oraz jesień. Zdarzają się okresy zwiększonej aktywności, jednak to moje hobby, uwielbiam pracę z pszczołami i nie odczuwam tego, żeby w jakimś stopniu utrudniały mi codzienne zajęcia.

Jak wygląda twoja współpraca z Nikol? Macie własne ule czy prowadzicie wspólną pasiekę w jednej lokalizacji?

Wszystkie kolonie prowadzimy razem, choć Nikol posiada również własną rodzinę. Sprawia jej to ogrom radości, zbliża ją do pszczół i pozwala na stworzenie z nimi więzi, a także uczy ją odpowiedzialności i poczucia obowiązku. Własna kolonia pozwala jej również zrozumieć i pogodzić się z tą frustrującą stroną pszczelarstwa na Islandii – utratą rodzin podczas zimy. Nasze pasieki są stacjonarne, nie przenosimy ich, dopóki nie jesteśmy do tego zmuszeni.
Posiadanie uli w różnych miejscach to radość z obserwowania, jak pszczoły radzą sobie z innym pożytkiem oraz różnicami, jakie z tego wynikają. Nie chcemy mieć wielu kolonii w jednej lokalizacji. W jednym miejscu nie mamy więcej niż maksymalnie 8 rodzin.

Kiedy byłam na Islandii ludzie śmiali się, że w tym kraju nie ma drzew. Znajomi nawet zabrali mnie do swego rodzaju lasu tuż obok Reykjaviku, jakby to była największa atrakcja, jaką mogą mi zafundować. Jeśli dobrze pamiętam, były to właściwie w większości drzewa iglaste. Co jedzą pszczoły na Islandii?

Co mnie zaskoczyło, gdy zacząłem przygodę na Islandii, to bogactwo i różnorodność gatunków roślin. Nawet jeśli nie mamy lasów, to wrzosowiska oferują zaskakujące bogactwo szaty roślinnej. Znajdziesz tam kwiaty, które dają pyłek i nektar przez cały sezon letni. Sezon zaczyna się wraz z kwitnieniem wierzby. Na Islandii występuje wiele jej odmian. Kwitną one od kwietnia do czerwca. Wierzba jest jedynym drzewem, z którego pszczoły tutaj korzystają. Mamy również jagody (z których zbierany jest pyłek i nektar), arktyczny tymianek (wspaniały kwiat pszczeli kwitnący bardzo długo – od czerwca do lipca), który daje bardzo silny i charakterystyczny smak w naszym miodzie; wrzos, niezwykle istotne dandeliony – również w kilku odmianach (kwitnące wiosną i jesienią), koniczynę (biała i czerwona), bażynę (dająca pyłek). Poza tym mamy angelikę, która zaliczana jest do islandzkich ziół i ma silne działanie lecznicze. Pszczoły zbierają z niej pyłek i nektar.

Szczerze mówiąc, nigdy bym nie pomyślała, że w ogóle da się hodować pszczoły na Islandii. Udowadniacie, że to możliwe, ale to chyba niezbyt popularna działalność? Wyobrażam sobie, że islandzka społeczność pszczelarska jest dość mała i z tego powodu na pewno wszyscy się znacie.

Panują tutaj bardzo niesprzyjające warunki dla pszczelarstwa, jest ono niemal niemożliwe. Jesteśmy naprawdę zależni od rójek z Åland każdego lata. Możemy jedynie importować pakiety pszczele z obszarów, na których nie występuje Varroa destructor. Znam wielu pszczelarzy, jednak nie mamy ścisłej społeczności. Istnieje grupa na Facebooku, na której dzielimy się poradami i doświadczeniem. Jeśli chodzi o historię pszczelarstwa to jest ona niezwykle trudna, biorąc pod uwagę straty po zimie. Wciąż mamy zaledwie 150-200 rodzin, które przezimowały w zeszłym roku.

Zimy na Islandii są długie, lata zimne i krótkie – jak dajecie radę?

Dla pszczół, które przetrwają zimę, niezwykle istotne jest zapewnienie odpowiedniego odprowadzenia wilgoci z ula. Używamy do tego mat zapewniających izolację, ale jednocześnie dbających o to, żeby nie utrzymywała się zbyt wysoka wilgotność powietrza. Aby to osiągnąć ważna jest również odpowiednia wentylacja. Zostawiamy je z zimowym zapasem pożywienia rzędu około 25 kg. Jesienią dokarmiamy pszczoły pyłkiem, by zwiększyć ich szanse na przezimowanie. Ciało tłuszczowe jest bardzo ważne dla zimujących pszczół. Nasze muszą przetrwać aż do maja! Królowa nie zaczyna czerwić do połowy kwietnia – to oznacza aż 6 miesięcy bez czerwiu w ulu. (Dla porównania, w Polsce zimowla trwa zazwyczaj 4 miesiące. – przyp. Redakcji). W tym czasie ogromnie ważne jest, by pozostawić pszczoły w całkowitym spokoju. Mimo wszystkich podejmowanych środków tracę 30-40% pszczół, to bardzo wysoka liczba. Wiosną, musimy skupiać się na dzieleniu rodzin, by nadrobić straty.

Jak się z tym wszystkim czujesz – z wiedzą, że wasze pszczoły w większości mogą nie przetrwać zimy i że zawsze musicie je sprowadzać z zewnątrz? Co wami kieruje? Czy to tylko (a raczej aż!) tak silna pasja, czy może jednak jakiegoś rodzaju misja? Przecież oboje zamieszkaliście na Islandii, wiedząc że pszczelarstwo będzie tu szczególnie trudne, a jednak uparliście się. Myślicie czasami, żeby dać sobie spokój?

Staramy się stać niezależni i pomóc pszczole na Islandii przyzwyczaić się do panujących tutaj warunków. To zarówno pasja jak i misja, choć nieco bardziej skłaniałbym się w stronę misji. Nie myślę o porzuceniu pszczelarstwa.

Wywiad w całości możecie przeczytać w drugim numerze magazynu “Miodownik”.

“Miodownik” to niezależne czasopismo poświęcone pszczelarstwu wydawane przez Magdę Wołk i Michała Niemyjskiego. Tematy, jakie poruszają autorzy magazynu, krążą wokół pszczół, miodu, ekologii i natury. Magda i Michał chcą, by było to czasopismo, które niesie wiedzę i poszerza świadomość. To nie fachowa prasa dla pszczelarza – raczej miodowy lifestyle – tłumaczą. W numerach, które ukazały się do tej pory możecie przeczytać m.in. jak zbudować z dzieciakami domek dla zapylaczy, albo jak zachowywać się w towarzystwie pszczelej rodziny. Przed sezonem wiosennych wypadów – lektura bardzo przydatna.