Plac zabaw, naturalnie!

Redakcja

Dzieciaki na łonie natury to opcja idealna i konieczna. Tu zbadacie, jak w superłatwy sposób udostępnić młodym przyrodę. Sami też skorzystacie.

Na samą myśl o nudnych betonowych przestrzeniach miejskich, rzekomo dedykowanych dzieciom, robi nam się niedobrze. Ani grama kreatywności, ani jednego metra kwadratowego zieleni. Pewnie dlatego tak lubimy pomysły Anny Komorowskiej z pracowni k., która ma posobne spostrzeżenia. To praktykująca architekt krajobrazu i co ważne – mama, która jak mało kto, bierze sobie do serca projektowanie naturalnych placów zabaw i ogrodów. Swoje poglądy i zbadane w praktyce pomysły, testowane też przez jej synów, Anna spisała w pięknie wydanej książce z zieloną (a jakże!) okładką. Po jej lekturze inaczej spojrzycie na skwery pod oknem, lokalny park i las, do którego wcale nie macie tak daleko.

Dla jasności – autorka to mieszczuch, ale taki, który spędził dzieciństwo w lesie. Zamiast nawoływać do stałej ucieczki za miasto, Anna proponuję szukanie tego, co natura dała, tuż pod nosem, w metropolii też. Jeśli wyczuwacie u siebie zespół deficytu natury, o którym pisał Richard Louv, albo podejrzewacie takie niedobory u swoich dzieciaków, spróbujcie wprowadzić w życie koncepcje ze „Ścieżki bosych stóp”. Niech w ruch idą kłody, gałęzie i strefa z błotem do zuchwałego taplania się. Tutaj pisaliśmy o tym, jak Pracownia k. zachęcała do wyjścia na pole, w książce takich opcji jest znacznie więcej, bo w końcu „każde dziecko ma prawo do patyka”. W ścieżce pierwszej, czyli tutejszym rozdziale, autorka nawołuje do podejmowania wyzwań – pójścia na dwór i dokonywania banalnych, za to jak skutecznych czynności. Na ich czele stoi zorganizowanie pikniku, powieszenie hamaków i stworzenie ogrodu w dziurze chodnika. Do tego tworzenie trawy i wspinanie się na drzewo. Sami zobaczycie, że macie dzikie dzieci.

W drugim i trzecim rozkładzie misje stają się poważniejsze – budujemy naturalne place zabaw. Na start te prywatne, na balkonie albo w ogrodzie, a po nich – publiczne. Jasne, że takie akcje wymagają zaangażowania: naszego, sąsiadów czy dzieciaków, ale jakie są rezultaty! Pamiętajcie, że paradoksalnie, to niezagospodarowane fragmenty przestrzeni do zabaw dają dzieciakom pole do kreatywnego popisu. No i niech młodzi też pomagają projektować. Tu aż się ciśnie na usta cytat Conora O’Gormana, który pojawił się w tej cennej książce: „Najlepszym krokiem, jaki mogą wykonać rodzice, jest pierwszy krok przez drzwi”. Bawcie się dobrze!

„Ścieżka bosych stóp”
Anna Komorowska 
pracownia k.