Lektury w przestworzach

Redakcja
Zdjęcia: Sebastian Góra

Wiele dzieciaków marzy o zostaniu pilotem – latanie cudownie kształtuje wyobraźnie, a postać oficera sił powietrznych to jeden z wzorców dla młodych. Dlatego twórcy kampanii Cała Polska Czyta Dzieciom zwrócili się do polskich pilotów-ojców o pomoc w wypromowaniu czytelnictwa. W końcu pilot to też proaktywny rodzic i czytelnik!

Projekt „Piloci czytają dzieciom” w ramach kampanii społecznej „Czytanie – męska rzecz!” ma pokazać dzieciakom, że oficerowie-piloci są wspaniałymi ojcami i uwielbiają czytać, także z swoimi synami i córkami. To szczególnie ważne dla tych dzieci, którym na co dzień ojcowie poświęcają niewiele czasu oraz dla tych, które w życiu codziennym są pozbawione pozytywnego męskiego wzorca. Akcja kierowana jest więc głównie do dzieciaków z domów dziecka i z rodzin zastępczych, które spotykając lotników, nabierają pewności siebie.

Organizatorzy podkreślają – co nas cieszy – że „Piloci czytają dzieciom” ma być też sygnałem dla rodziców: niezaangażowany, nieobecny i pochłonięty pracą ojciec może stracić najpiękniejszy czas w życiu swojego dziecka. Zaproszeni do współpracy mundurowi (nie tylko lotnicy wojskowi) w ryzyko zawodowe mają wpisany stres, a nawet zagrożenie życia, co może mieć negatywny wpływ na relacje rodzinne. Często w pracę jest zaangażowana emocjonalnie cała rodzina funkcjonariusza czy żołnierza. Czytanie dzieciom przez pilotów wojskowych zderza więc wizerunek twardego, nieczułego, ale postępującego według zasad honorowych oficera z potrzebą i koniecznością budowania bliskości z małym człowiekiem.

O ulubionych lekturach, lotnictwie i ojcostwie opowiadają instruktor i piloci z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu.

1. Por. pil. Ariel Adamski, zespół akrobacyjny Wojska Polskiego „Orlik”, 42 Baza Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, do sesji pozował z córką Natalką.

Jakie są pana ulubione lektury z dzieciństwa?

Por. pil. Ariel Adamski: Nie pamietam juz teraz czy była to lektura szkolna, ale z pewnością książka, która najbardziej pobudziła moją dziecięcą wyobraźnię to „Kajtuś Czarodziej”. Kajtuś czarował na długo zanim pojawiły się znane dzisiaj wszystkim przygody Harrego Pottera.

Wojskowy pilot widziany oczami społeczeństwa, to tzw. twardy facet. A jakim jest pan ojcem: surowymi, czy raczej pobłażliwym?

AA: Staramy się z żoną być rodzicami łagodnymi, ale kiedy Natalka zaczyna mocno rozrabiać, to ktoś musi na chwilę stać się tym „złym policjantem” i niestety najczęściej jestem to ja. Długo jednak nie potrafię się na nią złościć, tym bardziej, że ona dokładnie wie jak mnie zmiękczyć.

2. Mjr pil. Krzysztof Janik, instruktor z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, do sesji pozował z synem Maksymilianem.

Jest pan pilotem, ale też rodzicem i instruktorem. Słowem – zawodowo i prywatnie uczy pan innych nowych umiejętności, pomaga im w rozwoju. Czy te role wzajemnie się uzupełniają? Która rola jest trudniejsza?

Mjr pil. Krzysztof Janik: Rola ojca jest znacznie trudniejsza. Jako instruktorzy działamy schematycznie. Mamy regulaminy, instrukcje, procedury. Pytania zadawane przez uczniów są przewidywalne i dotyczą dziedziny, na której się znamy. Nasze dzieci natomiast są nieprzewidywalne. Zadają mnóstwo pytań, są ciekawe otaczającego je świata, a rolą ojca jest im ten świat tłumaczyć.

Czy wasze rodziny – żony i dzieci, chętnie przystały na fakt zaangażowania się przez was w projekt?

KJ: Od razu gdy tylko zostaliśmy zaproszeni do udziału w kampanii zdecydowaliśmy się w niej uczestniczyć. Uważam, że to supersprawa. Jeżeli dzięki naszemu udziałowi uda się przekonać jakiegoś ojca, by chociaż na chwilę usiadł przy dziecku z książką i przeczytał kilka stron, to będzie to nasz wspólny sukces, a dla dziecka ogromna korzyść.

3. Kpt. pil. Michał Anielak, instruktor z 42 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Radomiu, pilot zespołu akrobacyjnego Wojska Polskiego „Orlik”, do sesji pozował z synami: Wiktorem i Kacprem.

Dlaczego zaangażował się pan w kampanię „Czytanie – męska rzecz!”?

Kpt. pil. Michał Anielak: To interesujący, ambitny projekt, który pokazuje, że piloci wojskowi to także ojcowie. Udział w działaniach charytatywnych na rzecz dzieci daje przede wszystkim satysfakcję i możliwość pokazania innym, że rodzina jest najważniejsza.

Są panowie pilotami, ale również rodzicami i instruktorami. Słowem – zawodowo i prywatnie uczycie innych nowych umiejętności, pomagacie im w rozwoju. Czy te role wzajemnie się uzupełniają? Która rola jest trudniejsza?

MA: Tak to prawda. Lotnictwo uczy cierpliwości, uporu i wytrwałości a to jest niezbędne w procesie wychowywania dzieci. One stawiają pierwsze kroki tu na ziemi, a nasi studenci tam, wysoko w przestworzach.

Czy możemy śmiało powiedzieć, że czytanie jest ważne w drodze do stawania się lotnikiem/pilotem?

MA: Bez tego nie można być pilotem. Pilot cały czas uczy się, rozwija się, szkoli się, a co się z tym wiąże bardzo dużo czasu poświęca na czytanie – bez względu na stopień wojskowy i zajmowane stanowisko.

 

„Piloci czytają dzieciom” / „Czytanie – męska rzecz!”