Księżycowo

Teatr Ochoty
11 maja 2018, 17:00
Zdjęcia: Dagna Dąbrowiecka i materiały prasowe

Performerka i choreografka Aleksandra Bożek-Muszyńska oraz teatrolożka i choreografka Hanna Bylka-Kanecka, czyli założycielki kolektywu Holobiont, odpowiadają na nasze pytania dotyczące Księżycowa – ich spektaklu dla najmłodszych.

Mikołaj Kasperczak: Jest Pani współtwórczynią spektaklu i członkiem Kolektywu Holobiont. Skąd pojawiła się unikatowa idea, aby przenieść na deski teatru kawałek krajobrazu innego świata, przedstawiony za pomocą tańca?

Hanna Bylka-Kanecka: Pomysł spektaklu powstał podczas mojego pobytu na wyspie Lanzarote. Jej surowy, księżycowy, powulkaniczny krajobraz niezwykle mocno zadziałał na moją wyobraźnię. Na Lanzarote obowiązuje bardzo restrykcyjne prawo regulujące politykę urbanistyczną. Między innymi, wszystkie domy muszą być pomalowane na biało, znaki drogowe są stawiane wyłącznie w miejscach zupełnie niezbędnych i jeśli już się pojawiają, to są one małych rozmiarów. Jedna czwarta wyspy to zachowany w zupełnie pierwotnym stanie park wulkanów. Na początku pobytu poczułam coś w rodzaju deprywacji sensorycznej. To był jednocześnie dziwny, ale też bardzo twórczo pobudzający stan. Nagle bez tych wszystkich bilbordów i świateł umysł bardzo się oczyszcza. Widok powulkanicznej, czarnej linii horyzontu, która aby sama się ewolucyjnie zazielenić, potrzebuje wielu tysięcy lat, przywołał mi skojarzenia z czymś bardzo pierwotnym i podstawowym. I stąd blisko już do dzieci (którymi wszyscy kiedyś byliśmy) i do tańca, ponieważ bez ruchu nie ma życia ani rozwoju.

M.K.: Przedstawić sztukę tak, żeby była zrozumiała dla najmłodszych, a zarazem interesująca dla dorosłych to nie lada wyzwanie. Poradziłyście sobie z tym doskonale. Co było kluczem do sukcesu?

Aleksandra Bożek-Muszyńska: W momencie tworzenia spektaklu czy konstruowania warsztatu zawsze chcemy jak najlepiej dotrzeć do naszego docelowego odbiorcy. W związku z tym, że w przedstawieniu mamy dwie grupy wiekowe uczestników: dzieci w wieku do 2 lat i ich opiekunów, od początku brałyśmy pod uwagę te dwie perspektywy. Zależało nam na stworzeniu środowiska, które będzie wizualnie atrakcyjne i jednocześnie stworzy atmosferę bezpieczeństwa i spokoju. Dużą rolę w naszym spektaklu odgrywa czas. Cała dramaturgia przedstawienia oparta jest na płynnych zmianach, dzięki czemu dziecko czuje się bezpiecznie i ma czas na swobodną eksplorację, a tym samym rodzic również może spokojnie obserwować malucha w działaniu i mieć przestrzeń na budowanie własnego doświadczenia. Myślę, że ta „niespieszność”, która jest tak odmienna od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni w codziennym (szczególnie miejskim) życiu, pozwala zarówno najmłodszym odbiorcom, jak i ich opiekunom na zanurzenie się w naszym księżycowym świecie. Kolejną rzeczą jest cała warstwa wizualna spektaklu. Elementy scenografii nawiązujące do kaktusów czy skały dla dorosłego odbiorcy są szybko rozpoznawalne. Jednak niecodzienność tych elementów (nawet dla dorosłego) polega na tym, że do kaktusa w Księżycowie można się przytulić, a skałę odkryć od całkiem nowej ruchomej strony. To wszystko sprawia, że każdy odbiorca może samodzielnie i na własny sposób odkrywać i doświadczać świata spektaklu.

M.K.: Inspirowałyście się twórczością hiszpańskiego artysty Cèsara Manrique, który za wszelką cenę chciał utrzymać piękno natury w jak najmniej naruszonym stopniu. Jakie elementy jego pracy przemyciłyście do scenografii na scenie?

H.B-K.: Przede wszystkim Księżycowo łączy z twórczością Manrique warstwa ideowa. Manrique dostrzegał piękno tam, gdzie inni widzieli zwyczajność, codzienność, nudę i trud. Nas również interesuje wydobywanie na widzialną powierzchnię piękna i niesamowitości relacji rodziców z małymi dziećmi, a zauważanie tego piękna często umyka nam w codziennej logistyce. Oczywiście sama wiem, ze rodzicielstwo to nie utopijna bajka. Ale równocześnie widzę po sobie i innych rodzicach, z którymi mam kontakt, że może być ono doświadczeniem głęboko transformującym, i że możemy uczyć się bardzo wielu rzeczy od małych dzieci. Ten szczególny okres zanurzenia w empatycznym podążaniu za dziecięca eksploracją świata, powodujący często wrażenie spowolnienia czasu, warto jest naszym zdaniem uwypuklać i stworzyć artystyczne warunki do jego celebracji. Nawiązania do krajobrazu wyspy i twórczości artysty widoczne są także w warstwie wizualnej spektaklu. Mamy w nim ścianę wyglądającą jak wielka skała, gama kolorystyczna scenografii zainspirowana jest dwoma dziełami twórcy, które najbardziej mnie poruszyły: Jardin de Cactus i Jameos del Agua. Znajdują się w niej obiekty w odcieniach wyblakłych zieleni, a także szarości, srebro, beże i wyraźna biała przestrzeń kontrastująca z wszechobecną grafitową ziemią. Inspiracją do powstania obiektów były kaktusy z Jardin de Cactus.

M.K.: Waszymi odbiorcami są dzieci do zaledwie lat dwóch. Taki maluch w teatrze to dość kontrastowe zestawienie. Jakimi środkami trzeba operować, by dotrzeć do takich najmłodszych odbiorców?

A.B-M.: Nurt teatru kierowanego do najmłodszych widzów rozwija się prężnie już od wielu lat na całym świecie. Bardzo cieszymy się, że w Polsce też coraz więcej jest wydarzeń adresowanych do najmłodszych widzów. W pracy z dziećmi w tym wieku używanie tańca i ciała jest czymś zupełnie naturalnym. Maluchy są przecież mistrzami komunikacji niewerbalnej. Dlatego też w naszym spektaklu operujemy wszystkimi pozawerbalnymi środkami takim jak ruch, dźwięk, światło i praca z obiektem. Wszystkie te elementy starałyśmy się skomponować w taki sposób, aby tworzyły spójne środowisko. Maluszki poznają świat całym sobą, dlatego też pracując nad elementami scenografii, bardzo szczegółowo planowałyśmy ich wielkość, fakturę i ciężar. Starałyśmy się, aby materiały, z których wykonana jest scenografia, były nie tylko pociągające wizualnie, ale również pobudzały sensorycznie – stąd na przykład decyzja użycia miękkiego filcu i twardych (ale giętkich) metalowych elementów. Kluczową rzeczą jest również czas, o którym wspominałam wcześniej. W naszym spektaklu odbiorca może swobodnie poznawać świat, do którego go zapraszamy, i może to robić we własnym tempie.

M.K.: Zaprosiłyście do współpracy wielu artystów związanych z muzyką, scenografią, choreografią. Czy konsultowaliście się też ze specjalistami, np. psychologami, pedagogami?

H.B-K.: Tak, bardzo zależało nam na współpracy z artystami z innych dziedzin. Ku naszej wielkiej radości udało nam się zaangażować osoby, których twórczość ogromnie cenimy: Alicję Bielawską i Michała Jacaszka. Bez nich nie byłoby Księżycowa w tej formie. Nie byłoby go też bez świetnej Bożeny Wydrowskiej, która swoją twórczą wrażliwością bardzo wzbogaciła spektakl. Projektu nie konsultowałyśmy bezpośrednio z psychologami ani pedagogami, jednak po każdym spektaklu (czy też próbie otwartej) zostajemy w jego przestrzeni, żeby móc porozmawiać jeszcze z opiekunami dzieci. To nasi pierwsi i niezwykle pomocni recenzenci. Ich feedback zawsze traktujemy jako ogromny prezent i materiał do dalszej pracy.

Więcej o kolektywie możecie przeczytać tutaj: KolektywHolobiont,  tutaj zaopatrzycie się w bilety na spektakl Księżycowo.