Hanging out in 40’s

Natalia Roś
Zdjęcia: V&A Photo © V&A, Ted Polhemus

Historia plemion ulicznych w latach 40. zaczyna się od opowieści o Zooties i Zazous. Ubierając się w inny sposób niż większość społeczeństwa, subkultury te wyraźnie wytyczały granice między ‘my’ a ‘oni’.

W modzie ulicznej można wyróżnić dwa podstawowe kierunki: efekt w górę i w dół. Przeważnie klasa średnia bitników i hipisów ilustrowała drugą tendencję, za pomocą ubioru akcentując symboliczne obniżenie się na drabinie społeczno-ekonomicznej. Zooties ilustrują pierwszą tendencję. Garnitur zoot, ze swoim ekstrawaganckim użyciem drogich materiałów i luksusowych akcesoriów głośno manifestuje wiadomość: I’ve got it made! Ten przekaz w oczywisty sposób przyciągał grupy z mniejszymi przywilejami w społeczeństwie. Przedstawicielem jednej z nich był Malcolm X – radykalny przywódca ruchu afroamerykańskiego w Stanach Zjednoczonych. W autobiografii opisuje swoją inicjację w latach 40. w świat hipsterów ze specjalnie skrojonymi garniturami:

Zdjęto ze mnie wymiary, a sprzedawca wybrał garnitur zoot, który był po prostu dziki i szalony! Błękitne spodnie, 76 cm w kolanie, zwężane w kostce do 30 cm i długa marynarka ściągnięta w pasie, a rozszerzona na wysokości kolan. W prezencie dostałem wąski, skórzany pasek z moimi inicjałami i długi pozłacany łańcuch, który miał zwisać poniżej brzegów marynarki. Kupiłem też kapelusz – niebieski z piórkiem. W międzyczasie zrobiłem 3 zdjęcia w sepii za 25 centów – pozując w ten sam sposób jak znani mi hipsterzy – z zadartym rąbkiem kapelusza, na prostych, złączonych kolanach i z podniesionymi do góry palcami u nóg[1].

Wraz ze specjalnie, chemicznie wyprostowanymi włosami, tzw. conked hair, Malcolm X i inni Afroamerykanie zaadaptowali w latach 40. standardy wyglądu białych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. To jednak właśnie garnitur zoot wyznaczył jeden z istotnych momentów w rozwoju tożsamości czarnych Amerykanów.

Styl Zooties odnosił się nie tylko do Amerykanów afrykańskiego pochodzenia, ale także młodych mieszkańców Meksyku (zwanych w slangu Pachucos), którzy osiedlili się w Południowej Karolinie w latach 1930-1940. Z trudnością identyfikując się z hiszpańską kulturą rodziców czy amerykańskim Big Dreamem, Pachucos nosili garnitury zoot jako znak dumy i protestu buntowniczej subkultury.

Nie trzeba było długo czekać, gdy scena popularnej wtedy muzyki jazzowej zaadaptowała standardowy strój Zooties, wywierając w ten sposób ogromny wpływ na modę męską. W 1941 r. magazyn „New Yorker” przewidział kierunek rozwoju mody:

Spodnie mocno pofałdowane, marynarki z widocznymi 38 cm mankietami i poduszkami na ramionach – każda po 9 cm długości oraz dwoma kieszeniami na piersiach. Najczęściej noszone z białą kamizelką z irchy. Buty spiczaste ze skóry cielęcej i barwionego zamszu. Kapelusz obowiązkowy.

Czy naprawdę „New Yorker” – magazyn białej klasy średniej – wierzył, że męska część czytelników zaadaptuje tak nieskrępowany styl? Dodatkowo, na uwagę zasługuje fakt, że w marcu 1942 r. organizacja WPB – Zarządu Produkcji na czas Wojny (War Production Board) wprowadziła zmniejszenie użycia wełny w męskich garniturach o 26%. Z definicji więc garnitur zoot oznaczał brak patriotyzmu, a noszenie go były czynem wręcz nielegalnym. Ubranie Zooties stało się powodem społecznych dyskusji, bójek między gangami, prześladowań i kar nakładanych przez stróży prawa, co tylko podniosło jego rangę jako symbolu odwagi i zuchwalstwa. W czerwcu 1943 r. Los Angeles po raz pierwszy było świadkiem wielkich zamieszek zainicjowanych przez gangi Zooties (również kobiece: The Slick Chick’ i The Black Widows, które nosiły marynarki zoot, czarne koszule i kabaretki) walczące z policją.

Zoot – wyznacznik subkultury młodzieżowej i sposób ubierania się odzwierciedlający efekt „budowania w górę” na drabinie społeczno-ekonomicznej stał się w mgnieniu oka centrum rasistowskich agresji. Chociaż Malcolm X scharakteryzował później Zooties jako clowny[2], faktem pozostaje, że rebelie zainicjowane przez garnitury zoot zasiały ziarno świadomości hiszpańskiej i afrykańskiej o której było jeszcze głośniej w latach 60.

Mimo asocjacji na tle rasowym, Zooties zainicjowali pewnego rodzaju zmysł stylu oraz subkulturowej tożsamości. Nosić garnitur zoot w 1943 r. oznaczało wyróżnienie się z tłumu i zwrócenie na siebie uwagi. W tym znaczeniu strój Zooties był rodzajem buntu, wyrażeniem poczucia wspólnoty i ideologicznym manifestem.

Rok 1943 był również świadkiem popularności „Stormy Weather” – filmu uważanego za jeden z najlepszych hollywoodzkich musicali z afroamerykańską obsadą – tancerzem Billem Robinsonem i muzykiem jazzowym Cabem Callowayem. Sportretowane postacie są chyba idealnym uosobieniem „clownów” z opisów Malcolma X. Niemniej jednak, w nieskazitelnych garniturach zoot, filcowych kapeluszach fedora z piórkiem i białych butach, są także niezaprzeczalnie eleganccy. W ten sposób Zooties skonstruowali wyzwanie wobec zasady ubioru białego Zachodu, gdzie do tej pory męskość i olśniewający szyk były wykluczającymi się elementami.

Co zaskakujące – ze względu na geograficzny dystans – najbardziej ekstremalny rywal stylu Zooties narodził się w Paryżu. Właśnie tam, na początku lat 40. fascynacja Cabem Callowayem uformowała małą, ale niezmiernie wpływową subkulturę, która przeszła do historii pod nazwą Zazous. Natychmiastowego skojarzenia dla tej nazwy można doszukiwać się w refrenie francuskiego piosenkarza Johnny Hessa „Je suis swing”: „za zou, za zou, za zou ze”. Podobną referencją mogłaby być też piosenka Caba Callowaya „Zaz Zuh Zaz”.

Męska część przedstawicieli grupy Zazous nosiła za duże marynarki zoot z niezliczoną ilością kieszeni, chustki w jaskrawych kolorach, wysokie kołnierzyki i bardzo wąskie krawaty przymocowane sztywno za pomocą złotej szpilki. Spodnie kończyły się powyżej kostki, zwracając uwagę na białe lub kolorowe skarpetki i buty z podeszwą na platformie. To fryzury jednak zwracały największą uwagę. Włosy wystylizowane z drobną pomocą oleju kuchennego modelowane były tak, aby z przodu głowy zaczesywać je do tyłu.

Rozkwit narcystycznych upodobań Zazous przypada na czas niemieckiej okupacji w Paryżu. Nie jest zaskoczeniem, że grupa, która z nieukrywanym zachwytem szukając inspiracji patrzyła w stronę USA, nie zjednała sobie niemieckiego entuzjazmu. Natychmiastową reakcję i bunt młodzieży wywołała decyzja o racjonowaniu odzieży, która weszła w życie w 1941 r., a miała za zadanie zmniejszyć produkcję i konsumpcję dóbr. Wydaje się teraz, że był to tylko pretekst do ograniczenia swobód subkultur, a przede wszystkim zabicia przebojowości Zazous, którzy wyprowadzali okupantów z równowagi swoim stylem życia – niezmąconym nawet wojną.

W chwili wprowadzenia zarządzenia kierującego Zazous do obozów pracy, większość z przedstawicieli tej subkultury ukryła się i do roku 1945, kiedy to Francja została wyzwolona, garnitury zoot właściwie zniknęły z ulic Paryża. Mimo, że subkultura Zazous nigdy nie odrodziła się już jako odrębna grupa, nazwa była żywa we Francji jeszcze długo po wojnie jako sposób opisu stroju kogoś, kto ubierał się trochę inaczej niż przeciętny mieszkaniec miasta. Jak zasugerował Farid Chenoune w książce o historii mody męskiej, istnienie tej specyficznej grupy stanowiło mały przewrót kopernikański w modzie męskiej podsycanej pojęciem, które wdarło się wtedy na salony – „kultura młodzieżowa”[3] lub jak sami niezwykle ubrani „petit swings” by to określili: Zazouzazouzazouze!

Mimo, że dziś osoba Caba Callowaya w garniturze zoot generuje falę drwin i szyderczych uśmieszków, to jednak były to pierwsze formy mody ulicznej adresujące potrzebę użycia stylu indywidualnego jako znaku sukcesu – symbolizując triumf nad konformizmem. Ekstrawaganckie garnitury w latach 40., następnie prostota stroju Rude Boys w latach 60. oraz wizualny chaos współczesnych nam Raggamuffins – wszystkie style sięgają korzeni tej samej tradycji: własnej innowacyjności. Historia mody ulicznej demonstruje istotność lat 40. z garniturem zoot i wpływ na kolejne fale ulicy: Bikers, Teddy Boys, Hippies, Punks, Goths, a także popkulturę – nawet kot z kreskówki Tom&Jerry miał swój garnitur zoot! Próżno jednak szukać Zooties i Zazous na ulicach współczesnych miast…

 

[1] Malcolm X oraz Alex Haley, Autobiografia Malcolma X, Londyn, 1968, s. 135.
[2] Malcolm X oraz Alex Haley, Autobiografia Malcolma X, Londyn, 1968, s. 164.
[3] Farid Chenoune, A History of Men’s Fashion, Paris, 1993, s. 210.

Na zdjęciu: Chris Sullivan