Dobry płomień

Dariusz Szymanowski

Ile czasu spędziliśmy przy ognisku? Dwie godziny? Może trzy. Nie myśleliśmy o naszych smartfonach, nieodebranych połączeniach. Nie działo się nic. Wreszcie mieliśmy czas tylko dla siebie.

Tej wiosny, o wiele wcześniej niż zwykle, rozpaliliśmy w naszym małym ogrodzie pierwsze w tym roku ognisko. Z zimowego cięcia starych jabłonek zostało sporo „wilków”, które sprawdzają się w tym celu idealnie. Potrzeba jednak trochę cierpliwości, a także suchej trawy lub wyschniętej trzciny, aby wilgotne jednoroczne pędy jabłonki zajęły się na dobre ogniem.

W naszej rodzinie ognisko rozpalamy dwa, trzy razy do roku. Z jednej strony w celach praktycznych, jakim jest pozbycie się nadmiaru gałęzi, z drugiej jest to świetny pretekst do tego, aby spotkać się z przyjaciółmi. Zwykle sam zajmuję się przygotowaniami. W tym roku jednak pomógł mi mój czteroletni syn. I choć wszystko trwało dłużej niż zwykle, to zgadzam się z Thomasem Svardalem, że „jeśli chcemy dać dzieciom wieczną wiedzę i umiejętność rozpalania ognia, gdziekolwiek się znajdą, musimy pozwolić im na próby i błędy”. Na samodzielność (nie tyle kontrolowaną co dyskretnie podglądaną). Ta prosta zdawać by się mogło czynność, nie tylko daje praktyczne umiejętności i dodaje pewności siebie, ale również uczy pokory, szacunku i cierpliwości. Pozwala bardziej zrozumieć naturę, choćby charakterystykę poszczególnych gatunków drzew. Bo kto z nas wie, które drzewo: sosna czy buk, daje więcej energii w procesie spalania?

Całą wiedzę o tej pierwotnej sztuce rozniecania ognia i palenia ognisk dostarcza nam w swojej książce pt. „Ogień” wspomniany już wcześniej Thomas Svardal. Ale ta książka jest czymś więcej niż tylko praktycznym podręcznikiem. Pozwala nam na nowo postawić ważne pytania nie tylko o to, „Czym jest ognisko? Źródłem ciepła? Światła? Kuchenką?”, ale także o to, kim jest człowiek współcześnie zasiadający przy ognisku? Wielu z nas, korzystających na co dzień z dobrodziejstw centralnego ogrzewania, zapomniało już, jak to jest rozpalić ogień i zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. W tym kontekście ogień jawi się nie tylko jako rozrywka i jedna z metod spędzania wolnego czasu, ale jako pierwotna siła organizmu, wola życia i wola przetrwania. A przecież w tylu kulturach przejście przez ogień kończy nasz dotychczasowy żywot.

Może z ogniem jest tak, jak twierdzą niektórzy, że także dzisiaj nocą siadamy wokół niego i zaklinamy świat, który zaledwie trzydzieści, czterdzieści metrów dalej jest nam zupełnie nieznany. Patrzymy w strzelające iskry, oddychamy dymem smolnych szczap i snujemy opowieści, które pozwalają choćby na chwilę oswoić nasz strach.

„Ogień. Pierwotna siła natury”
Thomas Svardal
Wydawnictwo: Muza